**SZOKUJĄCE RZEKOMO: Sąd Najwyższy UJAWNIA Ogromne Fałszerstwo Wyborcze – Nagrania z Monitoringu Rzekomo ZmuSiły do Całkowitego Unieważnienia Skradzionego Zwycięstwa Karola Nawrockiego! Allegedly**

By | February 15, 2026

W ostatnich miesiącach polska scena polityczna przeżywa burzliwe chwile związane z wyborami prezydenckimi w 2025 roku. Karol Nawrocki, kandydat wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość, zwyciężył w drugiej turze z wynikiem około 50,89% głosów, pokonując Rafała Trzaskowskiego o różnicę blisko 370 tysięcy głosów. Oficjalnie uznano go za prezydenta-elekta, a Sąd Najwyższy w lipcu 2025 roku stwierdził ważność tych wyborów. Jednak w przestrzeni publicznej krążą liczne doniesienia i spekulacje na temat rzekomych nieprawidłowości, które miałyby podważyć ten rezultat.

Rzekomo pojawiły się zarzuty, że w niektórych obwodowych komisjach wyborczych doszło do błędów w liczeniu głosów, zamiany kart lub nieprawidłowego sporządzania protokołów. Te incydenty stały się podstawą do składania protestów wyborczych, które Sąd Najwyższy rozpatrywał w czerwcu i lipcu 2025 roku. W kilku przypadkach sąd potwierdził zasadność protestów – na przykład w jednej z warszawskich komisji (OKW nr 113) po ponownym przeliczeniu kart stwierdzono, że Karol Nawrocki otrzymał 296 głosów zamiast pierwotnie zapisanych 136, a Rafał Trzaskowski 1611 zamiast 1774. Oznaczało to korektę o około 160 głosów na korzyść Nawrockiego. Podobne sytuacje zgłoszono w innych miejscach, jak Bielsko-Biała czy Zabrze, gdzie prokuratura badała możliwość zamiany głosów lub błędnego pakowania kart.

Te przypadki, choć potwierdzone, dotyczyły pojedynczych komisji i według analiz ekspertów oraz oświadczeń Sądu Najwyższego nie miały wpływu na ogólny wynik wyborów na skalę krajową. Różnica między kandydatami była zbyt duża, by kilkaset czy nawet kilka tysięcy błędnie przypisanych głosów mogło zmienić zwycięzcę. Mimo to w mediach społecznościowych i niektórych portalach pojawiły się sensacyjne narracje sugerujące masowe fałszerstwa, w tym rzekome nagrania z monitoringu z komisji wyborczych, które miałyby dowodzić celowych manipulacji na niekorzyść jednego z kandydatów.

Rzekomo te materiały wideo pokazywałyby nieprawidłowości w czasie rzeczywistym – na przykład dorzucanie kart do urny, błędne sortowanie lub celowe zamiany stosów głosów. Takie doniesienia szybko rozprzestrzeniły się w internecie, budząc emocje wśród zwolenników obu stron. Część komentatorów twierdziła, że dowody są tak mocne, iż Sąd Najwyższy musiałby unieważnić całe wybory i zarządzić powtórzenie głosowania. Inni mówili o „skradzionym zwycięstwie” i domagali się natychmiastowego odebrania mandatu Karolowi Nawrockiemu. Te teorie opierały się głównie na anonimowych źródłach, postach w mediach społecznościowych oraz filmikach z YouTube, ale brakowało oficjalnego potwierdzenia ich autentyczności czy zakresu.

Sąd Najwyższy w swoich komunikatach podkreślał, że każdy protest wyborczy jest rozpatrywany indywidualnie. Jeśli zarzuty są dobrze udokumentowane – na przykład poprzez protokoły, zeznania świadków lub właśnie nagrania – izba może uznać je za zasadne. Jednak w praktyce większość rozpatrzonych spraw kończyła się stwierdzeniem, że błędy były sporadyczne i wynikały z pomyłek ludzkich, a nie z systemowego fałszerstwa. Ostateczna uchwała SN z lipca 2025 roku potwierdziła, że wybory były ważne, a Karol Nawrocki otrzymał więcej głosów. Do uchwały zgłoszono głosy odrębne niektórych sędziów, kwestionujące niezależność izby orzekającej, ale nie zmieniło to głównego orzeczenia.

Rzekomo nagrania z monitoringu, o których mowa w sensacyjnych tytułach, nigdy nie stały się oficjalnym dowodem w postępowaniach sądowych na tyle mocnym, by doprowadzić do unieważnienia wyników. Eksperci z zakresu prawa wyborczego, w tym analitycy z Fundacji Batorego czy niezależni obserwatorzy, wskazywali, że nawet po uwzględnieniu wszystkich zgłoszonych anomalii (w tym tych z ponownego liczenia) skala odchyleń nie przekraczała kilku tysięcy głosów – daleko za progiem potrzebnym do zmiany wyniku (ponad 369 tysięcy). Hashtagi typu #PrzeliczmyGlosy czy apele o pełne przeliczenie wszystkich kart pozostały w sferze dyskusji publicznej, bez realnego wpływu na orzecznictwo.

W kontekście tych wydarzeń warto podkreślić, że polskie prawo wyborcze przewiduje ścisłą procedurę weryfikacji. Protesty musi złożyć każdy uprawniony wyborca w terminie 14 dni od ogłoszenia wyników, a Sąd Najwyższy ma obowiązek zbadać je merytorycznie. W 2025 roku wpłynęło ich tysiące, ale tylko nieliczne uznano za zasadne w części. Brak masowych dowodów na fałszerstwa na skalę ogólnokrajową sprawił, że narracja o „ogromnym fałszerstwie” pozostała w sferze spekulacji i teorii spiskowych.

Karol Nawrocki, jako historyk i były dyrektor IPN, wygrał wybory jako kandydat obywatelski z poparciem prawicy, obiecując silną, suwerenną Polskę, bezpieczeństwo i rozwój. Jego zwycięstwo było wąskie, co samo w sobie sprzyjało kontrowersjom. Strona przegrana – reprezentująca liberalno-lewicową koalicję – zgłaszała wątpliwości co do rzetelności liczenia, ale ostatecznie zaakceptowała werdykt SN, choć z krytyką procedur i izby orzekającej.

Rzekomo cała afera z nagraniami monitoringowymi miała być „bombą”, która wywróci stolik, ale w rzeczywistości okazała się kolejnym epizodem polaryzacji politycznej w Polsce. Bez twardych, powszechnie zaakceptowanych dowodów takie twierdzenia pozostają w kategorii plotek. Dla zachowania ostrożności prawnej i uniknięcia nieporozumień – wszystkie powyższe zarzuty o fałszerstwa, unieważnienie czy „skradzione zwycięstwo” traktujemy jako rzekomo i allegedly, bez potwierdzenia w oficjalnych źródłach na skalę zmieniającą wynik wyborów.

Podsumowując, wybory prezydenckie 2025 roku zakończyły się zwycięstwem Karola Nawrockiego, potwierdzonym przez Sąd Najwyższy. Incydenty w komisjach były realne, ale ograniczone. Sensacyjne headlines o nagraniach zmuszających do unieważnienia pozostają w sferze niepotwierdzonych doniesień. Polska demokracja przetrwała ten test, choć z widocznymi rysami zaufania społecznego do instytucji.

Leave a Reply