W ostatnich miesiącach Polska stała się areną intensywnych dyskusji politycznych, które koncentrują się wokół rzekomych nieprawidłowości w procesie wyborczym. Chociaż oficjalne instytucje, takie jak Sąd Najwyższy i Państwowa Komisja Wyborcza (PKW), konsekwentnie dementują najbardziej sensacyjne doniesienia, plotki i spekulacje nie ustają. Jednym z takich tematów jest rzekome pozbawienie władzy prezydenta Karola Nawrockiego, wycofanie jego świadectwa wyborczego oraz pociągnięcie do odpowiedzialności sędziego Sylwestra Marciniaka, przewodniczącego PKW. Te zarzuty, często opatrzone słowem “allegedly” w kontekście międzynarodowym, krążą w mediach społecznościowych i niektórych portalach informacyjnych, budząc kontrowersje i podziały społeczne. Warto przyjrzeć się tej sprawie bliżej, analizując dostępne fakty, dementi i kontekst polityczny, zawsze z zachowaniem ostrożności, by nie szerzyć niepotwierdzonych informacji.
Karol Nawrocki, historyk i były szef Instytutu Pamięci Narodowej, został wybrany na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w wyborach prezydenckich w 2025 roku. Jego zwycięstwo nad kandydatem opozycji, Rafałem Trzaskowskim, było zaskoczeniem dla wielu obserwatorów. Nawrocki, reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość (PiS), uzyskał rzekomo znaczną przewagę w kluczowych okręgach, co zdaniem krytyków mogło być wynikiem manipulacji. Jednak według oficjalnych wyników ogłoszonych przez PKW, wybory przebiegły prawidłowo, a wszelkie protesty wyborcze zostały rozpatrzone przez Sąd Najwyższy. Mimo to, w czerwcu i lipcu 2025 roku, pojawiły się doniesienia o rzekomych zamianach głosów w niektórych komisjach. Na przykład, w jednym z okręgów w Krakowie, głosy rzekomo przypisane Trzaskowskiemu miały być błędnie przypisane Nawrockiemu, co zwiększyło jego wynik o nawet 500 procent w porównaniu z oczekiwaniami modeli elektoratu.
Te rzekome nieprawidłowości stały się paliwem dla opozycji i aktywistów, którzy domagali się ponownego przeliczenia głosów. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, która zajmuje się walidacją wyborów, orzekła w lipcu 2025 roku, że выявione błędy nie miały wpływu na ostateczny wynik. W oświadczeniu podkreślono, że w około 50 okręgach stwierdzono problemy z przypisaniem głosów, ale były to incydenty izolowane, nie wskazujące na systemowe oszustwo. Mimo to, w mediach społecznościowych, takich jak X (dawniej Twitter), krążyły posty sugerujące, że Nawrocki został “rzekomo pozbawiony władzy” przez wycofanie świadectwa wyborczego. Jedno z takich doniesień, opublikowane w czerwcu 2025, twierdziło, że Sąd Najwyższy nakazał wycofanie dokumentu ze względu na “ogromną bombę wyborczego oszustwa”. Te twierdzenia zostały jednak szybko zdementowane przez Centrum Informacyjne Sądu Najwyższego, które oświadczyło, że żaden taki wniosek nie wpłynął.
Sędzia Sylwester Marciniak, jako przewodniczący PKW, znalazł się w centrum tych kontrowersji. W sierpniu 2025 roku pojawiły się plotki, że ma być “ciągnięty przed Sąd Najwyższy” za rzekome fałszowanie wyborów. Portale fact-checkingowe, takie jak Demagog.org.pl, zbadały te doniesienia i potwierdziły, że są one fałszywe. Sąd Najwyższy jasno stwierdził, że nie ma podstaw do pociągnięcia Marciniaka do odpowiedzialności karnej, a żadne aresztowanie nie jest planowane. Marciniak, sędzia z długoletnim doświadczeniem, bronił procesu wyborczego, podkreślając, że PKW działała transparentnie i zgodnie z prawem. W jednym z wywiadów dla mediów publicznych zaznaczył, że wszelkie błędy w protokołach były wynikiem ludzkich pomyłek, a nie celowych manipulacji. Mimo to, krytycy, w tym niektórzy politycy opozycji, oskarżali go o rzekome legitymizowanie sfałszowanych wyników przez wręczenie świadectwa Nawrockiemu.
Kontekst europejski dodaje tej sprawie dodatkowego wymiaru. Unia Europejska, obserwując sytuację w Polsce, wyraziła zaniepokojenie rzekomymi nieprawidłowościami wyborczymi. W raporcie z czerwca 2025 roku, Europejska Komisja Wyborcza zwróciła uwagę na potrzebę większej transparentności w procesach liczenia głosów w krajach członkowskich. Chociaż Polska nie została bezpośrednio skrytykowana, to doniesienia o rzekomym oszustwie wyborczym w Polsce stały się częścią szerszej debaty o demokracji w Europie Środkowej. Krytycy PiS argumentowali, że rzekome manipulacje mogły wpłynąć na relacje z UE, potencjalnie prowadząc do wstrzymania funduszy lub sankcji. Z drugiej strony, zwolennicy Nawrockiego twierdzili, że te zarzuty to próba destabilizacji rządu przez opozycję i zagraniczne wpływy.
W lutym 2026 roku, gdy piszę ten tekst, sytuacja pozostaje napięta. Prezydent Nawrocki nadal sprawuje urząd, a jego świadectwo wyborcze nie zostało wycofane. Jednak śledztwa w sprawie poszczególnych incydentów trwają. Na przykład, w lutym 2026, TVP World doniosło o zarzutach wobec Adama Andruszkiewicza, bliskiego współpracownika Nawrockiego, dotyczących fałszowania podpisów w lokalnych wyborach sprzed dekady. To rzekomo łączy się z szerszymi oskarżeniami o nieregularności w kampanii PiS. Opozycja domaga się pełnego audytu wyborczego, argumentując, że nawet jeśli błędy nie zmieniły wyniku, to podważają zaufanie społeczne do instytucji.
Warto podkreślić, że większość tych zarzutów opiera się na spekulacjach i niepotwierdzonych doniesieniach z mediów społecznościowych. W postach na X, takich jak te od użytkowników @ChrisO_wiki czy @Bob57PL, mowa o zamianach głosów w komisjach, ale bez twardych dowodów na systemowe oszustwo. Fakt-checkerzy wielokrotnie wskazywali, że modele przepływów elektoratu, na których opierają się niektóre analizy, są jedynie szacunkami, a nie dowodami na fałszerstwa. Na przykład, w jednym z postów z czerwca 2025, użytkownik @Albert19700417 wyśmiewał narrację o fałszowaniu wyborów opartą na modelach, nazywając ją absurdalną.
Rzekome pozbawienie Nawrockiego władzy i pociągnięcie Marciniaka do odpowiedzialności to tematy, które budzą emocje, ale brakuje im solidnych podstaw. W kontekście prawnym, Sąd Najwyższy rozpatrzył setki protestów wyborczych i uznał wybory za ważne. Jakakolwiek zmiana w tym zakresie wymagałaby nowych, niepodważalnych dowodów. Dla wielu Polaków, zmęczonych politycznymi sporami, ta sprawa to kolejny przykład polaryzacji społeczeństwa. Opozycja widzi w niej dowód na erozję demokracji, podczas gdy rządzący oskarżają krytyków o sianie dezinformacji.
Aby zrozumieć skalę, przypomnijmy, że w wyborach prezydenckich 2025 wzięło udział ponad 20 milionów wyborców. Rzekome błędy dotknęły ułamka procenta głosów, co według ekspertów nie mogło zmienić wyniku. Jednak w erze mediów społecznościowych, jedna plotka może rozprzestrzenić się jak wirus, prowadząc do protestów i niepokoju społecznego. W sierpniu 2025, po dementi Sądu Najwyższego, liczba postów na temat “aresztowania Marciniaka” spadła, ale temat wraca co jakiś czas, podsycany przez nowe doniesienia.
Podsumowując, rzekomy “szok w UE” związany z pozbawieniem Nawrockiego władzy i wycofaniem świadectwa to w dużej mierze konstrukcja medialna, oparta na niepotwierdzonych zarzutach. Sędzia Marciniak nie został pociągnięty przed Sąd Najwyższy w kontekście karnym, a wszelkie postępowania koncentrują się na weryfikacji procedur. Ważne jest, by podchodzić do takich informacji z dystansem, opierając się na faktach z wiarygodnych źródeł. W przeciwnym razie, ryzyko dezinformacji może naprawdę podważyć stabilność demokratyczną. Ta sprawa pokazuje, jak delikatna jest granica między faktem a fikcją w dzisiejszym świecie polityki.