SZOK: Rzekomo wydano nakaz aresztowania Zbigniewa Ziobry – Człowiek, który kiedyś kontrolował polskich prokuratorów, jest teraz najbardziej poszukiwany!

By | February 8, 2026

W polskim systemie wymiaru sprawiedliwości doszło do wydarzenia, które wstrząsnęło opinią publiczną. Rzekomo Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu Zbigniewa Ziobry, byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, na okres trzech miesięcy. Decyzja ta, podjęta rzekomo 5 lutego 2026 roku, otworzyła drogę do dalszych działań prokuratury, w tym wydania listu gończego za politykiem. Ziobro, który przez lata stał na czele resortu sprawiedliwości i nadzorował pracę prokuratorów, jest teraz rzekomo poszukiwany w związku z zarzutami dotyczącymi nadużyć w Funduszu Sprawiedliwości. Ta sprawa budzi ogromne kontrowersje, dzieląc społeczeństwo na tych, którzy widzą w niej triumf sprawiedliwości, i tych, którzy oskarżają obecne władze o polityczną zemstę.

Zbigniew Ziobro to postać dobrze znana w polskim życiu publicznym. Urodzony w 1970 roku, jest prawnikiem z wykształcenia i politykiem związanym z prawicą. Swoją karierę rozpoczął w latach 90., by w 2005 roku zostać ministrem sprawiedliwości w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. W latach 2015-2023 ponownie pełnił tę funkcję, łącząc ją z rolą prokuratora generalnego. W tym okresie rzekomo nadzorował liczne reformy wymiaru sprawiedliwości, które krytycy określali jako próby upolitycznienia sądów i prokuratury. Ziobro był twórcą Funduszu Sprawiedliwości, przeznaczonego na pomoc ofiarom przestępstw, ale według obecnych śledczych, fundusze te miały być rzekomo wykorzystywane w sposób niezgodny z prawem, m.in. na cele polityczne i propagandowe.

Śledztwo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości trwa od kilku lat i rzekomo obejmuje liczne nieprawidłowości. Prokuratura Krajowa, kierowana obecnie przez zespół śledczy nr 2, zarzuca Ziobrze rzekomo 26 przestępstw, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, defraudację środków publicznych i nadużycie władzy. Kwoty, o których mowa, sięgają rzekomo milionów złotych. Fundusz, zarządzany przez Ministerstwo Sprawiedliwości, miał być rzekomo wykorzystywany do finansowania kampanii wyborczych, zakupu sprzętu szpiegowskiego Pegasus czy wspierania organizacji powiązanych z politykami PiS. Ziobro konsekwentnie zaprzecza tym zarzutom, twierdząc, że są one motywowane politycznie i stanowią formę prześladowania ze strony rządu Donalda Tuska.

Decyzja sądu o tymczasowym aresztowaniu została rzekomo wydana po wielogodzinnym posiedzeniu, podczas którego obrona Ziobry zgłaszała liczne wnioski formalne. Sąd rzekomo uznał, że istnieje duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów, a także obawa matactwa, ucieczki i ukrywania się podejrzanego. W uzasadnieniu podkreślono rzekomo, że Ziobro wyjechał z kraju w momencie, gdy w Sejmie rozpatrywano wniosek o uchylenie jego immunitetu poselskiego, co miało być celowym działaniem mającym na celu uniknięcie odpowiedzialności karnej. Sąd wskazał również na publiczne заявления Ziobry w mediach społecznościowych, w których rzekomo deklarował, że nie stawi się przed polskimi organami ścigania.

Następnego dnia po decyzji sądu, czyli 6 lutego 2026 roku, prokurator rzekomo wydał postanowienie o poszukiwaniu Ziobry listem gończym. Dokument ten, opublikowany na stronach Komendy Stołecznej Policji, zawiera wizerunek i dane osobowe polityka, apelując do obywateli o informacje na temat jego miejsca pobytu. List gończy ma rzekomo służyć do przeprowadzenia czynności procesowych, takich jak ogłoszenie zarzutów. Prokuratura podkreśla, że nie udało się ustalić aktualnego miejsca przebywania Ziobry w Polsce, co uzasadnia takie kroki. Jednakże wiadomo, że Ziobro przebywa rzekomo na Węgrzech, gdzie w grudniu 2025 roku uzyskał ochronę międzynarodową w formie azylu politycznego. Władze węgierskie, pod rządami Viktora Orbána, uznały rzekomo, że Ziobro jest zagrożony prześladowaniami politycznymi w Polsce.

Sytuacja Ziobry na Węgrzech komplikuje sprawę. Azyl polityczny oznacza, że Węgry nie wydadzą go polskim władzom bez zgody własnych organów. Prokuratura Krajowa zapowiedziała rzekomo, że po wydaniu listu gończego wystąpi do Sądu Okręgowego w Warszawie o Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). ENA to instrument współpracy sądowej w Unii Europejskiej, który pozwala na ekstradycję podejrzanych między krajami członkowskimi. Jednakże w przypadku azylu politycznego, Węgry mogą odmówić wykonania takiego nakazu, argumentując względami humanitarnymi lub politycznymi. To rodzi pytania o skuteczność działań polskich śledczych i potencjalny konflikt dyplomatyczny między Warszawą a Budapesztem.

Reakcje na te wydarzenia są skrajnie podzielone. Z jednej strony, zwolennicy obecnego rządu, w tym politycy Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi, widzą w decyzji sądu dowód na to, że nikt nie jest ponad prawem. Minister sprawiedliwości Adam Bodnar rzekomo komentował sprawę jako krok w kierunku rozliczenia nadużyć poprzedniej władzy. Organizacje pozarządowe, takie jak OKO.press, podkreślają rzekomo, że list gończy to historyczna decyzja, symbolizująca koniec ery bezkarności dla wysokich urzędników. Media sympatyzujące z rządem, jak TVN24 czy Gazeta Wyborcza, relacjonują sprawę jako triumf praworządności, przypominając o rzekomych skandalach z Pegasusem i Funduszem Sprawiedliwości.

Z drugiej strony, opozycja z Prawa i Sprawiedliwości oraz Suwerennej Polski (partii Ziobry) oskarża władze o polityczną vendettę. Sam Ziobro, w wywiadach udzielanych z Węgier, rzekomo drwi z listu gończego, twierdząc, że prokuratura zna jego miejsce pobytu, a działania te mają na celu jedynie zastraszenie i rozgrywki polityczne. Jego obrońcy, w tym adwokat Bartosz Lewandowski, podkreślają rzekomo, że sąd zastrzegł, iż w przypadku zatrzymania Ziobro ma być umieszczony w zakładzie leczniczym, co uwzględnia jego stan zdrowia – polityk rzekomo choruje na nowotwór. Decyzja o aresztowaniu została zaskarżona do Sądu Okręgowego w Warszawie. Politycy PiS, tacy jak Mariusz Gosek, publicznie informują o pobycie Ziobry w Budapeszcie, ironizując z działań policji.

Sprawa ma szerszy kontekst polityczny. Rząd Donalda Tuska, po wygranych wyborach w 2023 roku, obiecywał rozliczenie poprzedniej ekipy za rzekome nadużycia władzy. Śledztwa dotyczą nie tylko Ziobry, ale także innych prominentnych figures PiS, w tym rzekomo Mateusza Morawieckiego czy Jarosława Kaczyńskiego. Krytycy twierdzą, że to polowanie na czarownice, które podważa demokrację. Zwolennicy kontrargumentują, że bezkarność poprzedniej władzy prowadziła do erozji instytucji państwa. Międzynarodowo, sprawa przyciąga uwagę, zwłaszcza w kontekście relacji polsko-węgierskich. Viktor Orbán, sojusznik PiS, udzielając azylu Ziobrze, rzekomo demonstruje solidarność z prawicowymi rządami w Europie.

Konsekwencje dla Ziobry mogą być daleko idące. Jeśli ENA zostanie wydany i wykonany, polityk może stanąć przed polskim sądem, ryzykując wieloletnie więzienie. Jeśli Węgry odmówią, sprawa może trafić do Trybunału Sprawiedliwości UE, co przedłuży proces. Dla polskiego społeczeństwa to test praworządności – czy system jest w stanie rozliczyć byłych decydentów bez uprzedzeń politycznych? Ziobro, kiedyś symbol twardej ręki wobec przestępczości, jest teraz rzekomo najbardziej poszukiwanym Polakiem, co ironicznie odwraca role w tej dramatycznej historii.

W tle pozostaje pytanie o zdrowie Ziobry. Polityk publicznie mówił o swojej walce z chorobą nowotworową, co rzekomo wpłynęło na decyzję sądu o ewentualnym umieszczeniu w zakładzie leczniczym. To dodaje ludzkiego wymiaru do sprawy, przypominając, że za politycznymi bataliami stoją ludzie z osobistymi dramatami. Jednakże prokuratura utrzymuje, że stan zdrowia nie zwalnia z odpowiedzialności karnej.

Podsumowując, rzekome wydanie nakazu aresztowania i listu gończego za Zbigniewem Ziobrą to kulminacja długiego śledztwa w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Ta sprawa nie tylko testuje polski wymiar sprawiedliwości, ale także pokazuje głębokie podziały polityczne w kraju. Czy Ziobro wróci do Polski, by stawić czoła zarzutom, czy pozostanie pod ochroną węgierskich władz? Odpowiedź na to pytanie może wpłynąć na przyszłość polskiej polityki i relacje międzynarodowe. W międzyczasie, opinia publiczna śledzi rozwój wydarzeń, czekając na kolejne kroki prokuratury i sądów.

Leave a Reply