Rzekomo Zbiegły Były Minister Rzuca Bombshell: „Stanę przed Waszymi 26 zarzutami dopiero wtedy, gdy Polska odzyska prawdziwą sprawiedliwość!”

By | February 13, 2026

W ostatnich miesiącach polski krajobraz polityczny został wstrząśnięty serią wydarzeń związanych z byłym ministrem sprawiedliwości, Zbigniewem Ziobro. Rzekomo uciekł on z kraju, unikając stawienia się przed organami ścigania, które chcą mu postawić aż 26 zarzutów karnych. Te zarzuty, według informacji z prokuratury, dotyczą przede wszystkim nadużyć w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz sprzeniewierzenia publicznych środków. Ziobro, dawny lider Suwerennej Polski i kluczowa postać w rządach Prawa i Sprawiedliwości, publicznie oświadczył, że nie zamierza wracać do Polski, dopóki nie zostanie przywrócona, jak to określił, prawdziwa praworządność. Jego słowa, wypowiedziane zdalnie podczas konferencji w siedzibie PiS, brzmią jak wyzwanie rzucone obecnemu rządowi: „Stanę przed Waszymi 26 zarzutami dopiero wtedy, gdy Polska odzyska prawdziwą sprawiedliwość!” To rzekomo bombshellowe oświadczenie wywołało falę komentarzy w mediach i wśród polityków, podsycając dyskusję o stanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Historia ta zaczyna się od czasów, gdy Ziobro sprawował urząd ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w latach 2015-2023. Fundusz Sprawiedliwości, przeznaczony na pomoc ofiarom przestępstw, stał się rzekomo narzędziem do finansowania projektów sprzyjających obozowi władzy. Prokuratura twierdzi, że pod kierownictwem Ziobry doszło do nielegalnego wydawania milionów złotych na cele niezgodne z przeznaczeniem funduszu, takie jak kampanie wyborcze czy wsparcie zaprzyjaźnionych organizacji. Wśród 26 zarzutów znajdują się oskarżenia o wydawanie poleceń łamania prawa, ingerencję w konkursy na dotacje oraz dopuszczanie do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom. Rzekomo Ziobro miał osobiście nadzorować te działania, co czyni go centralną figurą w aferze. Materiał dowodowy obejmuje pendrive’y, kalendarze spotkań, korespondencję cyfrową, zeznania świadków oraz raporty Najwyższej Izby Kontroli. To wszystko rzekomo wskazuje na systematyczne nadużycia władzy, które mogły kosztować podatników dziesiątki milionów złotych.

W październiku 2025 roku Prokuratura Krajowa złożyła wniosek o uchylenie immunitetu Ziobry, szczegółowo opisując 26 przestępstw, w tym założenie i kierowanie grupą przestępczą. Sejm, po burzliwej debacie, uchylił immunitet 7 listopada 2025 roku, wyrażając zgodę na zatrzymanie i ewentualne aresztowanie byłego ministra. Tego samego dnia prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów oraz nakaz zatrzymania przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ziobro, przebywający wówczas za granicą – najpierw w Budapeszcie, a później w Brukseli – nie stawił się dobrowolnie. Zamiast tego, w grudniu 2025 roku, wygłosił zdalne oświadczenie w siedzibie PiS, stawiając ultimatum: wróci do Polski tylko pod pewnymi warunkami. Wśród nich wymienił przywrócenie losowego przydziału spraw sędziom, przywrócenie rzekomo nielegalnie odwołanych prezesów sądów oraz zapewnienie legalnej władzy w prokuraturze, w tym legalnego prokuratora krajowego. Podkreślił, że zawsze stanie przed niezależnym sądem, ale nie przed organami, które rzekomo są manipulowane przez Donalda Tuska i jego rząd.

Ta postawa Ziobry została odebrana jako akt oporu przeciwko rzekomym politycznym prześladowaniom. Były minister argumentuje, że zarzuty są motywowane politycznie, a obecny rząd łamie prawo, próbując go uciszyć. W jednym z postów w mediach społecznościowych Ziobro zarzucił prokuraturze łamanie prawa przy wydawaniu listu gończego, twierdząc, że jego miejsce pobytu jest znane – w Budapeszcie, gdzie otrzymał azyl polityczny od węgierskich władz. Węgry uznały, że Ziobro jest narażony na polityczne prześladowania w Polsce, co dodatkowo skomplikowało sytuację. List gończy został wydany w lutym 2026 roku, po decyzji Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa o trzymiesięcznym aresztowaniu. Prokuratura uzasadniła to brakiem możliwości ustalenia miejsca pobytu Ziobry i koniecznością przeprowadzenia czynności procesowych. Rzecznik prokuratury podkreślił, że ukrywaniem się jest również przebywanie za granicą w celu uniknięcia zatrzymania.

Reakcje na te wydarzenia są podzielone. Z jednej strony, zwolennicy Ziobry i PiS widzą w nim ofiarę politycznej vendetty. Politycy opozycji z dawnego obozu władzy twierdzą, że to zemsta za reformy wymiaru sprawiedliwości, które Ziobro wprowadzał, rzekomo walcząc z korupcją i układami z czasów poprzednich rządów. Na przykład, Michał Wójcik, współpracownik Ziobry, publicznie stwierdził, że były minister nigdzie się nie ukrywa i nie będzie ukrywał. Z drugiej strony, krytycy, w tym przedstawiciele obecnego rządu, oskarżają Ziobro o ucieczkę przed odpowiedzialnością. Minister sprawiedliwości w obecnym gabinecie skomentował sprawę, podkreślając, że nikt nie jest ponad prawem, a decyzja o liście gończym to krok w kierunku sprawiedliwości. Publicyści w mediach takich jak OKO.press opisują to jako historyczny sukces prokuratury, podkreślając, że Ziobro rzekomo skompromitował Polskę na arenie międzynarodowej, szukając azylu w kraju sojusznika PiS.

Sprawa ma szerszy kontekst. Ziobro, znany z twardej postawy wobec przestępczości, sam stał się symbolem kontrowersji. Jego choroba – operacja raka, o której informował publicznie – dodaje ludzkiego wymiaru. W 2025 roku Ziobro mówił o swoich problemach zdrowotnych, co mogło wpłynąć na decyzję o pobycie za granicą. Jednak prokuratura nie uznaje tego za usprawiedliwienie, twierdząc, że nie uniemożliwia to stawienia się na wezwanie. Europejski Nakaz Aresztowania (ENA) został wydany, co oznacza, że Ziobro może być zatrzymany w dowolnym kraju UE, choć azyl na Węgrzech komplikuje ekstradycję. Eksperci prawni, tacy jak prof. Zbigniew Ćwiąkalski, analizują sytuację, wskazując, że list gończy jest zgodny z prawem, nawet jeśli miejsce pobytu jest znane, ale podejrzany unika kontaktu.

W tle toczy się debata o reformach Ziobry. Jako minister, wprowadził zmiany w sądach, prokuraturze i prawie karnym, które krytycy nazywali upolitycznieniem wymiaru sprawiedliwości. Rzekomo odwoływał sędziów i prezesów sądów, co teraz sam żąda przywrócić. Jego ultimatum – przywrócenie losowego przydziału spraw, co miało zapobiegać manipulacjom – odbija się echem w dyskusjach o praworządności. Ziobro twierdzi, że obecny rząd Tuska wypacza reguły gry, czyniąc prokuraturę narzędziem politycznym. To rzekomo sprawia, że nie może liczyć na sprawiedliwy proces.

Konsekwencje tej afery wykraczają poza samego Ziobro. Dotyczy ona zaufania do instytucji państwa. Jeśli zarzuty się potwierdzą, może to być jeden z największych skandali korupcyjnych w III RP. Z drugiej strony, jeśli okażą się politycznie motywowane, podważy to wiarygodność obecnego rządu. Media międzynarodowe, takie jak te w Brukseli, gdzie Ziobro przebywał, śledzą sprawę, widząc w niej echo konfliktów między Polską a UE o praworządność. Ziobro, przedstawiając się jako męczennik, mógłby zyskać sympatię wśród prawicowych wyborców, jak sugerują komentatorzy.

Na razie sytuacja pozostaje napięta. Prokuratura kontynuuje śledztwo, a Ziobro z zagranicy komentuje wydarzenia w mediach społecznościowych, ostrzegając przed rzekomymi planami Tuska. Jego oświadczenie o stawieniu się dopiero po odzyskaniu „prawdziwej sprawiedliwości” stało się hasłem dla jego zwolenników. Czy Ziobro wróci? Czy zarzuty upadną? Odpowiedzi na te pytania zależą od rozwoju wydarzeń politycznych i sądowych. Jedno jest pewne: ta sprawa będzie kształtować polski dyskurs publiczny przez miesiące, jeśli nie lata, podkreślając głębokie podziały w społeczeństwie.

Leave a Reply