RZEKOMO UE RZUCA BOMBĘ OSKARŻENIA: Prezydent Polski Nawrocki i Szef PKW grozi więzienie za OGROMNY SKANDAL FAŁSZOWANIA WYBORÓW – Zaświadczenie ZNISZCZONE w SZOKUJĄCYM RUCHU!

By | February 11, 2026

W ostatnich dniach świat polityki wstrząsnęły rzekome oskarżenia ze strony Unii Europejskiej, skierowane przeciwko prezydentowi Polski Karolowi Nawrockiemu oraz szefowi Państwowej Komisji Wyborczej (PKW). Według niepotwierdzonych doniesień, UE miała rzekomo zainicjować postępowanie, które mogłoby doprowadzić do groźby więzienia dla obu wysokich urzędników w związku z ogromnym skandalem fałszowania wyborów prezydenckich w 2025 roku. Centralnym elementem tych zarzutów jest rzekome zniszczenie kluczowych zaświadczeń wyborczych w szokującym ruchu, co miałoby podważyć wiarygodność całego procesu demokratycznego w Polsce. Chociaż te informacje pozostają w sferze spekulacji i nie zostały oficjalnie potwierdzone przez żadne instytucje unijne, budzą one poważne pytania o integralność wyborów, w których Nawrocki pokonał Rafała Trzaskowskiego minimalną różnicą głosów. Allegedly, te działania miały miejsce w kontekście szerszych anomalii wyborczych, o których mówiono już wcześniej.

Rzekomy skandal rozpoczął się od wyborów prezydenckich w 2025 roku, kiedy to Karol Nawrocki, historyk i były prezes Instytutu Pamięci Narodowej, wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość, wygrał drugą turę z 50,89% głosów przeciwko 49,11% dla kandydata Koalicji Obywatelskiej. Wynik ten, choć oficjalnie uznany, od samego początku budził kontrowersje. Eksperci i obserwatorzy wskazywali na liczne anomalie w komisjach wyborczych, takie jak zamiany głosów między kandydatami czy błędy w protokołach. Na przykład, w jednej z krakowskich komisji rzekomo odwrócono wyniki, przypisując Nawrockiemu głosy przeznaczone dla Trzaskowskiego. Allegedly, te incydenty nie były przypadkowe, ale częścią szerszego schematu manipulacji, w który zaangażowani mieli być wysocy urzędnicy, w tym szef PKW. Unia Europejska, monitorująca procesy demokratyczne w krajach członkowskich, miała rzekomo zebrać dowody na te nieprawidłowości, co doprowadziło do “rzucenia bomby oskarżeń”.

Kluczowym elementem rzekomego skandalu jest zniszczenie zaświadczeń wyborczych. Zaświadczenia te, wydawane osobom głosującym poza miejscem zameldowania, są essentialnym narzędziem w polskim systemie wyborczym. Według plotek krążących w mediach, w kilku okręgach wyborczych zaświadczenia te miały być rzekomo niszczone lub modyfikowane, aby uniemożliwić weryfikację głosów. W jednym z szokujących ruchów, jak podają nieoficjalne źródła, szef PKW miał rzekomo wydać polecenie zniszczenia partii dokumentów, co miało zapobiec wykryciu fałszerstw. Allegedly, ten akt zniszczenia odbył się w tajemnicy, pod osłoną nocy, w siedzibie PKW, co wywołało falę oburzenia wśród opozycji i organizacji pozarządowych. Europejska Komisja, rzekomo działając na podstawie raportów od polskich whistleblowerów, miała uznać to za bezpośrednie naruszenie standardów demokratycznych UE, grożąc sankcjami, w tym postępowaniem karnym przeciwko Nawrockiemu i szefowi PKW.

Prezydent Nawrocki, który objął urząd 6 sierpnia 2025 roku, odrzucił te oskarżenia jako “fałszywą narrację opozycji”. W oficjalnym oświadczeniu Kancelarii Prezydenta podkreślono, że wszelkie anomalie były wynikiem ludzkich błędów, a nie celowych fałszerstw. “Polska demokracja jest silna i transparentna”, stwierdził rzekomo Nawrocki podczas konferencji prasowej. Jednak krytycy, w tym posłowie Koalicji Obywatelskiej, wskazują na badania statystyczne, takie jak te przeprowadzone przez Fundację Batorego, które wykryły odstępstwa w ponad 100 komisjach. Allegedly, w tych przypadkach głosy na Trzaskowskiego były niedoszacowane, co mogło wpłynąć na ostateczny wynik. Unia Europejska, rzekomo zaniepokojona erozją demokracji w Polsce, miała wysłać specjalną misję obserwacyjną, która zebrała dowody na systematyczne manipulacje, w tym na użycie nieoficjalnych aplikacji do weryfikacji zaświadczeń przez grupy związane z PiS.

Szef PKW, odpowiedzialny za nadzór nad całym procesem wyborczym, znalazł się w centrum rzekomego skandalu. Według niepotwierdzonych raportów, miał on rzekomo ignorować sygnały o nieprawidłowościach, a nawet blokować dostęp do dokumentów dla mężów zaufania opozycji. Groźba więzienia, o której mówi się w kontekście unijnych oskarżeń, opiera się na przepisach o fałszowaniu dokumentów publicznych i naruszeniu integralności wyborów. W prawie unijnym, a konkretnie w traktatach o ochronie demokracji, takie działania mogą być traktowane jako przestępstwo przeciwko państwu członkowskiemu, co mogłoby skutkować karą do 10 lat pozbawienia wolności. Allegedly, Komisja Europejska przygotowuje formalne zarzuty, które mogłyby być skierowane do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, co postawiłoby Polskę w trudnej sytuacji geopolitycznej.

Reakcje na te rzekome oskarżenia są podzielone. Opozycja, w tym Roman Giertych i Michał Szczerba, domaga się ponownego przeliczenia głosów i międzynarodowego audytu. “To nie jest błąd, to systemowe fałszowanie”, stwierdził rzekomo Giertych w mediach społecznościowych. Z kolei zwolennicy Nawrockiego oskarżają UE o ingerencję w sprawy wewnętrzne Polski, porównując to do poprzednich sporów o praworządność. Premier Donald Tusk, w swoim oświadczeniu, wezwał do spokojnego dochodzenia, podkreślając, że “ewentualne fałszerstwa będą ukarane”. Allegedly, Tusk miał prywatnie wyrazić obawy co do roli PKW w całym procesie, co mogłoby skomplikować relacje wewnątrz koalicji rządzącej.

Rzekomy skandal z zniszczonymi zaświadczeniami rzuca cień na całą prezydenturę Nawrockiego. Historyk, znany z konserwatywnych poglądów i pracy w IPN, miał rzekomo korzystać z poparcia struktur PiS, które kontrolowały PKW. Według analityków, takie oskarżenia mogłyby osłabić pozycję Polski w UE, zwłaszcza w kontekście funduszy unijnych i negocjacji klimatycznych. Allegedly, zniszczenie zaświadczeń miało miejsce w kluczowych okręgach, gdzie różnica głosów była minimalna, co sugeruje celową manipulację. Organizacje takie jak OKO.press i Demagog.org analizowały te incydenty, wskazując na wzorce podobne do tych z poprzednich wyborów, ale tym razem z rzekomym udziałem najwyższych urzędników.

W szerszym kontekście, te rzekome oskarżenia UE podkreślają napięcia między Brukselą a Warszawą. Polska, jako kraj członkowski, jest zobowiązana do przestrzegania standardów demokratycznych, a wszelkie naruszenia mogą skutkować procedurą z art. 7 Traktatu UE. Groźba więzienia dla prezydenta i szefa PKW brzmi sensacyjnie, ale według prawników jest możliwa, jeśli dowody na fałszowanie zostaną potwierdzone. Allegedly, unijni śledczy zebrali świadectwa od członków komisji, którzy mówili o presji z góry. To mogłoby doprowadzić do kryzysu konstytucyjnego w Polsce, z żądaniami dymisji i nowych wyborów.

Podsumowując, rzekomy skandal fałszowania wyborów, z centralnym elementem zniszczonych zaświadczeń, pozostaje w sferze domysłów i niepotwierdzonych informacji. Unia Europejska nie wydała jeszcze oficjalnego stanowiska, ale jeśli oskarżenia się potwierdzą, mogłoby to mieć daleko idące konsekwencje dla polskiej demokracji. Nawrocki i szef PKW stoją przed wyzwaniem obrony swojej reputacji, podczas gdy opozycja wykorzystuje to do ataku. Allegedly, ten “szokujący ruch” zniszczenia dokumentów mógł być desperacką próbą ukrycia prawdy, ale bez twardych dowodów pozostaje to spekulacją. Polska polityka, pełna zwrotów akcji, znów znajduje się na krawędzi, a oczy Europy skierowane są na Warszawę.

Leave a Reply