W ostatnich miesiącach polska scena polityczna została wstrząśnięta serią doniesień, które – według niektórych źródeł – wskazują na poważne nieprawidłowości w procesie wyborczym. Chodzi o wybory prezydenckie z 2025 roku, w których Karol Nawrocki, kandydat wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość, uzyskał zwycięstwo w drugiej turze z wynikiem około 50,89% głosów, pokonując Rafała Trzaskowskiego różnicą blisko 370 tysięcy głosów. Te wyniki zostały oficjalnie potwierdzone przez Państwową Komisję Wyborczą, a następnie – co najważniejsze – uznane za ważne przez Sąd Najwyższy w uchwale z 1 lipca 2025 roku.
Jednak w przestrzeni publicznej krążą **rzekome** doniesienia o szokujących nagraniach z monitoringu, które miałyby ujawniać masowe fałszerstwa i manipulacje w obwodowych komisjach wyborczych. Według niepotwierdzonych informacji, te materiały miałyby pokazywać, jak członkowie komisji rzekomo zamieniali głosy kandydatów, błędnie wypełniali protokoły lub dopuszczali się innych form oszustw na dużą skalę. Te **rzekome** nagrania stały się podstawą do spekulacji, że całe zwycięstwo Karola Nawrockiego mogłoby zostać podważone, a nawet unieważnione w ramach eksplozywnej afery wyborczej.
Warto podkreślić, że wszystkie te zarzuty pozostają na poziomie **rzekomych** i **allegedly** – nie ma publicznie dostępnych, zweryfikowanych dowodów na istnienie takich nagrań z monitoringu, które zmieniałyby wynik wyborów na poziomie ogólnokrajowym. Oficjalne komunikaty Sądu Najwyższego oraz relacje z wiarygodnych mediów wskazują zupełnie inny obraz sytuacji.
Po ogłoszeniu wyników w czerwcu 2025 roku do Sądu Najwyższego wpłynęło kilkadziesiąt tysięcy protestów wyborczych. Wiele z nich dotyczyło właśnie błędów w liczeniu głosów w poszczególnych obwodowych komisjach wyborczych. Sąd Najwyższy w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rozpatrzył te sprawy. W niektórych przypadkach – konkretnie w kilkunastu komisjach – uznano zarzuty za zasadne. Przeprowadzono oględziny kart do głosowania, co potwierdziło błędy w protokołach, w tym zamiany głosów między kandydatami. W większości przypadków błędy te działały na korzyść Karola Nawrockiego, choć zdarzały się też sytuacje odwrotne.
Mimo to Sąd Najwyższy w swojej uchwale z 1 lipca 2025 roku (sygn. akt I NSW 9779/25) stwierdził ważność wyboru Karola Tadeusza Nawrockiego na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Uzasadnienie uchwały podkreśla, że stwierdzone nieprawidłowości nie miały wpływu na ogólny wynik wyborów. Różnica głosów była na tyle duża, że nawet po korekcie błędów w pojedynczych komisjach nie zmieniłaby się kolejność zwycięzcy. Sąd wziął pod uwagę sprawozdanie PKW, opinie Prokuratora Generalnego oraz Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej. Ostatecznie uznano, że proces wyborczy – mimo uchybień w nielicznych miejscach – spełniał warunki ważności określone w Konstytucji i Kodeksie wyborczym.
Te **rzekome** doniesienia o „szokujących nagraniach z monitoringu” i „bombie” w postaci unieważnienia zwycięstwa Nawrockiego pojawiają się głównie w nieoficjalnych źródłach internetowych, często o charakterze sensacyjnym. Podobne tytuły krążą na stronach, które używają słów takich jak „rzekomo” czy „allegedly”, by sygnalizować brak potwierdzenia faktów. W rzeczywistości Sąd Najwyższy nie podjął żadnej decyzji o unieważnieniu wyników – wręcz przeciwnie, potwierdził je w sposób jednoznaczny.
Po wyborach wszczęto także śledztwa prokuratorskie w sprawie nieprawidłowości – mowa o co najmniej sześciu postępowaniach w prokuraturach okręgowych. Dotyczą one konkretnych komisji i osób, które mogły dopuścić się błędów lub celowych manipulacji. Jednak te działania nie doprowadziły do podważenia całego wyniku wyborów prezydenckich.
Karol Nawrocki objął urząd prezydenta, a jego wybór został uznany za ważny. W kolejnych miesiącach pojawiły się dyskusje na temat reform wymiaru sprawiedliwości, kontaktów politycznych czy innych kwestii, ale nie ma dowodów na to, by Sąd Najwyższy „rzucił bombę” w postaci unieważnienia zwycięstwa.
Te **rzekome** afery wyborcze pokazują, jak łatwo w erze mediów społecznościowych rozprzestrzeniają się sensacyjne narracje. Zarzuty o fałszerstwa pojawiają się po każdych bliskich wyborach, niezależnie od tego, kto wygrywa. W tym przypadku błędy w liczeniu głosów były realne, ale ograniczone do pojedynczych komisji i nie wpłynęły na ostateczny rezultat.
Podsumowując, **allegedly** szokujące nagrania z monitoringu i **rzekome** unieważnienie zwycięstwa Karola Nawrockiego pozostają na poziomie spekulacji i nie znajdują potwierdzenia w oficjalnych dokumentach. Sąd Najwyższy jasno stwierdził ważność wyborów, co otwiera drogę do normalnego funkcjonowania instytucji prezydenckiej. Wszelkie dalsze doniesienia o „eksplozywnej aferze” należy traktować z dużą ostrożnością, jako elementy debaty publicznej, a nie fakty potwierdzone dowodami.