W szokującym zwrocie wydarzeń, który wstrząsnął polską i węgierską sceną polityczną, rząd Viktora Orbána rzekomo odmówił azylu politycznego byłemu polskiemu ministrowi sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze. Ta decyzja, jeśli się potwierdzi, oznaczałaby dramatyczny koniec sojuszu między dwoma prawicowymi politykami, którzy przez lata uważani byli za braci broni w walce z “liberalną Europą”. Ziobro, który w grudniu 2025 roku uzyskał ochronę międzynarodową na Węgrzech, teraz rzekomo stoi w obliczu ekstradycji do Polski, gdzie czekają na niego liczne zarzuty karne. Ta sytuacja budzi kontrowersje i spekulacje, czy Orbán ugiął się pod presją Unii Europejskiej, czy też zmienił zdanie z powodów wewnętrznych.
Zbigniew Ziobro, lider Suwerennej Polski i były minister sprawiedliwości w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, od miesięcy znajdował się w centrum politycznego huraganu. Po przegranych przez PiS wyborach w 2023 roku, nowa koalicja rządząca pod wodzą Donalda Tuska rozpoczęła rozliczanie poprzedników z domniemanych nadużyć władzy. Ziobro oskarżany jest o 26 przestępstw, w tym o sprzeniewierzenie milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości, który miał służyć ofiarom przestępstw, a rzekomo był wykorzystywany do celów politycznych. Grozi mu do 25 lat więzienia. W listopadzie 2025 roku Sejm uchylił mu immunitet, co otworzyło drogę do aresztowania. Ziobro, przewidując to, uciekł na Węgry, gdzie początkowo otrzymał azyl polityczny od rządu Orbána. Decyzja ta została ogłoszona w styczniu 2026 roku i wywołała oburzenie w Polsce oraz w Brukseli.
Rzekoma odmowa azylu przez Węgry to zwrot akcji, który nikt się nie spodziewał. Według niepotwierdzonych doniesień, Budapeszt miał zmienić stanowisko pod wpływem nacisków z Unii Europejskiej. Orbán, znany z konfliktów z Brukselą, od lat blokuje fundusze unijne dla Polski i Węgier z powodu problemów z praworządnością. Jednak w obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych na Węgrzech, zaplanowanych na 12 kwietnia 2026 roku, premier mógł zdecydować się na ustępstwo, by poprawić relacje z UE i uniknąć dalszych sankcji finansowych. Opozycyjna partia TISZA, prowadzona przez Pétera Magyara, która przoduje w sondażach, otwarcie krytykowała decyzję o azylu dla Ziobry, nazywając ją “ochroną dla zagranicznych przestępców”. Jeśli TISZA wygra, azyl Ziobry mógłby być cofnięty, ale rzekoma odmowa już teraz sugeruje, że Orbán antycypuje zmiany.
Ziobro, przebywający w Budapeszcie, rzekomo otrzymał pismo od węgierskich władz informujące o cofnięciu ochrony międzynarodowej. To oznaczałoby, że Polska może teraz wystąpić o ekstradycję. Proces ekstradycyjny w UE opiera się na europejskim nakazie aresztowania (ENA), który Węgry mogłyby być zobowiązane wykonać, jeśli azyl zostanie anulowany. Ziobro twierdzi, że jest ofiarą politycznych represji, a jego obrońcy z Ordo Iuris argumentują, że w Polsce nie ma gwarancji uczciwego procesu. Jednak sąd w Warszawie już orzekł, że azyl na Węgrzech nie blokuje tymczasowego aresztowania, co otwiera drogę do dalszych działań.
Ta sytuacja rodzi pytania o lojalność Orbána wobec dawnych sojuszników. Przez lata Ziobro i Orbán współpracowali w ramach Grupy Wyszehradzkiej, sprzeciwiając się polityce migracyjnej UE i broniąc “tradycyjnych wartości”. Orbán udzielił azylu nie tylko Ziobrze, ale także jego żonie Patrycji Koteckiej i byłemu wiceministrowi Marcinowi Romanowskiemu, który otrzymał ochronę w grudniu 2024 roku. Rzekome porzucenie Ziobry mogłoby być sygnałem, że Orbán priorytetowo traktuje własne interesy. Węgierski dziennikarz Szabolcs Panyi sugerował wcześniej, że azyl dla Ziobry był próbą odzyskania przychylności PiS, ale teraz, w obliczu słabnących sondaży Fideszu, premier mógł uznać, że sojusz z polskim politykiem jest zbyt kosztowny.
Konsekwencje dla Ziobry mogą być dramatyczne. Jeśli ekstradycja dojdzie do skutku, Ziobro stanie przed polskim sądem, gdzie prokuratura zgromadziła dowody na nadużycia, w tym zakup oprogramowania szpiegowskiego Pegasus, rzekomo używanego do inwigilacji opozycji. Ziobro zaprzecza zarzutom, nazywając je “polityczną zemstą”. Jego zwolennicy w Polsce, w tym posłowie PiS, protestują przeciwko rzekomej odmowie azylu, oskarżając Orbána o zdradę. “To koniec braterstwa broni” – komentują politycy opozycji w Polsce, widząc w tym szansę na pełne rozliczenie poprzedniego rządu.
Na arenie międzynarodowej ta sprawa podkreśla napięcia w UE. Niemieckie media, takie jak “Handelsblatt”, ostrzegały, że udzielenie azylu Ziobrze ryzykowało konflikt z Brukselą, podważając zasadę wzajemnego zaufania między państwami członkowskimi. Rzekoma odmowa mogłaby być gestem Orbána wobec Komisji Europejskiej, która wstrzymała miliardy euro dla Węgier z powodu korupcji i braku praworządności. Eksperci prawni wskazują, że jeśli azyl został cofnięty, Ziobro mógłby odwołać się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ale proces ten może trwać lata.
W Polsce reakcje są podzielone. Rząd Tuska wita rzekomą decyzję Węgier z zadowoleniem, widząc w niej krok ku sprawiedliwości. Premier Tusk wcześniej krytykował Orbána za ingerencję w polskie sprawy wewnętrzne. Z kolei sympatycy PiS widzą w tym spisek liberalnych sił w Europie. Ziobro, w niedawnym wywiadzie, stwierdził: “Czynię to w imię zasad”, broniąc swojej decyzji o ucieczce. Teraz, rzekomo porzucony przez Orbána, może szukać azylu w innym kraju, ale opcje są ograniczone – Rosja czy Białoruś nie wchodzą w grę ze względu na sankcje UE.
Ta historia pokazuje kruchość politycznych sojuszy. Orbán, mistrz survivalu politycznego, rzekomo poświęcił Ziobro, by ratować własną pozycję. Dla Ziobry zaczyna się koszmar – niepewność, procesy sądowe i możliwa ekstradycja. Jeśli doniesienia się potwierdzą, będzie to lekcja dla innych polityków: w polityce nie ma wiecznych przyjaciół, tylko interesy.
Jednak wszystko to pozostaje w sferze spekulacji. Źródła, takie jak węgierskie media opozycyjne, sugerują, że Orbán mógł ugiąć się pod presją, ale oficjalne potwierdzenie odmowy azylu nie nadeszło. Ziobro rzekomo przygotowuje apelację, a jego prawnicy argumentują, że decyzja Węgier jest niezgodna z prawem międzynarodowym. W tle czai się widmo wyborów na Węgrzech – jeśli TISZA przejmie władzę, azyl Ziobry i tak mógłby być cofnięty. Péter Magyar, lider TISZY, jasno stwierdził: “Węgry nie będą schronieniem dla przestępców”.
Dla Polski to okazja do zamknięcia rozdziału PiS. Prokuratura może teraz przyspieszyć działania, wnioskując o ENA. Ziobro, rzekomo opuszczony przez brata broni, musi stawić czoła rzeczywistości. Jego sprawa staje się symbolem walki z korupcją w Europie Wschodniej, gdzie autorytarni liderzy jak Orbán balansują między lojalnością a pragmatyzmem.
W kontekście szerszym, ta sytuacja podkreśla problemy z praworządnością w UE. Węgry pod rządami Orbána stały się azylem dla kontrowersyjnych figures, ale rzekoma zmiana kursu pokazuje, że nawet on ma granice. Dla Ziobry to początek koszmaru – ekstradycja, proces i możliwe skazanie. Czy Orbán naprawdę go porzucił? Czas pokaże, ale na razie wszystko wskazuje na to, że sojusz pęka pod presją rzeczywistości.