RZEKOMO BOMBSHELL: Sąd Najwyższy Polski i nieustraszona prokurator Ewa Wrzosek NAKAZUJĄ CAŁKOWITE PONOWNE PRZELICZENIE GŁOSÓW W CAŁYM KRAJU – Fałszerstwa wyborcze ujawnione, wyniki zaraz się odwrócą?!

By | January 22, 2026

W ostatnich miesiącach Polska stała się areną burzliwych dyskusji na temat integralności procesu wyborczego, szczególnie w kontekście wyborów prezydenckich z 2025 roku. Rzekome doniesienia o fałszerstwach wyborczych, które miałyby wpłynąć na wynik głosowania, wywołały falę spekulacji i kontrowersji. W centrum tych wydarzeń znalazła się prokurator Ewa Wrzosek, znana z nieustępliwej postawy w walce o transparentność i sprawiedliwość. Według niektórych źródeł, Sąd Najwyższy, rzekomo pod wpływem jej argumentacji, miał nakazać całkowite ponowne przeliczenie głosów w całym kraju. Te doniesienia sugerują, że ujawnione fałszerstwa mogłyby odwrócić wyniki wyborów, co oznaczałoby rewolucję w polskim krajobrazie politycznym. Jednakże, w obliczu braku oficjalnych potwierdzeń, wszelkie twierdzenia należy traktować jako domniemane, aby uniknąć potencjalnych konsekwencji prawnych.

Przypomnijmy kontekst: Wybory prezydenckie w Polsce w 2025 roku były jednymi z najbardziej zaciętych w historii III Rzeczpospolitej. Karol Nawrocki, kandydat popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, zwyciężył z minimalną przewagą nad Rafałem Trzaskowskim, reprezentującym Koalicję Obywatelską. Oficjalne wyniki Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) wskazywały na 50,89% głosów dla Nawrockiego (10 606 877 głosów) i 49,11% dla Trzaskowskiego (10 237 286 głosów), z różnicą zaledwie 369 591 głosów. Ta niewielka marża stała się podstawą do licznych protestów wyborczych, które zalały Sąd Najwyższy. Łącznie złożono około 55 tysięcy skarg, w tym masowe protesty inspirowane wzorami przygotowanymi przez polityków opozycji, takich jak Roman Giertych. Te dokumenty domagały się rzekomo ponownego przeliczenia głosów we wszystkich obwodowych komisjach wyborczych, argumentując występowaniem anomalii, takich jak zamiana wyników kandydatów czy błędne przypisanie głosów.

Prokurator Ewa Wrzosek, figura znana z niezależności i krytyki wobec poprzednich rządów, stała się głosem rozsądku w tej debacie. W wywiadach i publicznych wypowiedziach podkreślała, że prawdziwy wynik wyborów pozostaje nieznany. “Nie wiemy, jaki był wynik wyborów prezydenckich. Nie był taki, jaki podała PKW” – stwierdziła rzekomo w jednym z wystąpień medialnych. Jej argumentacja opierała się na potrzebie matematycznej weryfikacji: posegregowania głosów oddanych na obu kandydatów i potwierdzenia ich prawidłowego przypisania. Wrzosek, która wcześniej prowadziła śledztwa w sprawach kontrowersyjnych, takich jak “dwie wieże” czy nadużycia władzy, stała się symbolem walki z domniemanymi manipulacjami. Jej nieustraszoność wynika z długiej kariery w prokuraturze, gdzie wielokrotnie stawała w opozycji do politycznych nacisków. W 2022 roku była dyscyplinowana za wpisy w mediach społecznościowych, co tylko wzmocniło jej wizerunek jako osoby walczącej o wolność słowa i niezależność wymiaru sprawiedliwości.

Rzekome nakazanie przez Sąd Najwyższy całkowitego ponownego przeliczenia głosów miałoby być kulminacją tych wysiłków. Według niepotwierdzonych doniesień, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, odpowiedzialna za rozpatrywanie protestów wyborczych, miała uznać argumenty prokurator Wrzosek za przekonujące. Ta izba, kwestionowana przez rząd Donalda Tuska i część środowiska prawniczego ze względu na orzeczenia europejskich trybunałów, rzekomo zdecydowała o pełnej weryfikacji wyników. Fałszerstwa, o których mowa, miałyby obejmować błędy w liczeniu w komisjach, manipulacje w szpitalach czy wymianę pacjentów w obwodach zamkniętych. Jeśli te zarzuty okazałyby się prawdziwe, wyniki mogłyby się odwrócić, co postawiłoby pod znakiem zapytania legitymizację prezydenta Nawrockiego.

Jednak rzeczywistość jest bardziej złożona. Sąd Najwyższy odrzucił większość protestów, w tym ponad 49 tysięcy “giertychówek” – identycznych skarg opartych na wzorze Giertycha. Uznał jedynie około 16 protestów za uzasadnione, dotyczące błędów w kilkunastu komisjach, ale te nie wpłynęły na ogólny wynik. Prokurator Generalny, Adam Bodnar, wnioskował o recount w blisko 1,5 tysiąca komisji, ale sąd nie wyraził zgody. Zamiast tego, przekazano 321 protestów do prokuratury w celu wydania opinii. Bodnar, jako minister sprawiedliwości, kwestionował legitymizację Izby Kontroli, domagając się przeniesienia sprawy do innej izby Sądu Najwyższego, powołując się na wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości UE. W obliczu tych sporów, decyzja o ważności wyborów zapadła 1 lipca 2025 roku, potwierdzając zwycięstwo Nawrockiego, choć z zastrzeżeniami co do procedur.

Rzekome fałszerstwa wyborcze nie są nowością w polskiej polityce. Historia zna przypadki kontrowersji, jak w 2000 roku w USA na Florydzie, gdzie recount zdecydował o prezydenturze George’a W. Busha. W Polsce podobne dyskusje toczyły się po wyborach parlamentarnych w 2023 roku, gdzie opozycja oskarżała rządzących o manipulacje. Wrzosek, komentując te wydarzenia, podkreślała, że brak transparentności osłabia zaufanie do demokracji. “Podważenie wiary w skuteczność głosu wyborcy osłabia demokrację” – mówiła rzekomo. Jej postawa przyciągnęła uwagę mediów, czyniąc ją ikoną oporu wobec domniemanych nadużyć. W grudniu 2025 roku Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego podtrzymała karę upomnienia dla Wrzosek za stare wpisy na X (dawniej Twitter), co tylko spotęgowało dyskusje o wolności słowa w prokuraturze.

Jeśli doniesienia o nakazie recountu okazałyby się prawdziwe, implikacje byłyby ogromne. Ponowne liczenie głosów w całym kraju, obejmujące ponad 32 tysiące obwodowych komisji, wymagałoby mobilizacji tysięcy osób, w tym sędziów, policji i obserwatorów. Koszty logistyczne i czasowe mogłyby sparaliżować administrację. Co więcej, odwrócenie wyników oznaczałoby kryzys konstytucyjny: czy Nawrocki pozostałby prezydentem do czasu weryfikacji? Szymon Hołownia, marszałek Sejmu, musiałby zdecydować o zwołaniu Zgromadzenia Narodowego na zaprzysiężenie. Rząd Tuska, krytykujący Izbę Kontroli, mógłby wykorzystać to do reformy sądownictwa, co spotęgowałoby podziały polityczne.

Krytycy twierdzą, że te rzekome fałszerstwa to element kampanii dezinformacyjnej. Jarosław Kaczyński, lider PiS, komentując podobne zarzuty, mówił: “Co mi tu państwo wmawiają”. Z kolei premier Tusk wzywał do recountu, argumentując potrzebą przywrócenia zaufania. Prokuratura, pod kierunkiem Bodnara, rozważa recount w co najmniej 296 komisjach, co mogłoby ujawnić nieprawidłowości. Wrzosek, w swoich wypowiedziach, podkreślała, że twierdzenia o bezsensowności recountu są błędne, bo tylko weryfikacja może potwierdzić wynik.

W kontekście globalnym, podobne sytuacje zdarzały się w Brazylii czy USA, gdzie oskarżenia o fałszerstwa prowadziły do zamieszek. W Polsce, na szczęście, debata toczy się w ramach instytucji. Jednak brak consensusu co do legitymizacji Izby Kontroli rodzi pytania o stabilność systemu. Europejskie trybunały wielokrotnie krytykowały polski wymiar sprawiedliwości, co daje opozycji argumenty do kwestionowania decyzji.

Podsumowując, rzekome nakazanie recountu przez Sąd Najwyższy i prokurator Wrzosek to temat, który elektryzuje opinię publiczną. Bez twardych dowodów, wszelkie twierdzenia pozostają domniemane. Ewa Wrzosek, jako nieustraszona prokurator, symbolizuje walkę o prawdę, ale w obliczu odrzuconych protestów i potwierdzenia wyników przez SN, rewersja wydaje się mało prawdopodobna. Polska demokracja, mimo burz, trzyma się zasad, choć zaufanie do instytucji jest kruche. Przyszłość pokaże, czy te spekulacje przyniosą realne zmiany, czy pozostaną w sferze kontrowersji.

Leave a Reply