W ostatnich dniach Europa stała się świadkiem wydarzenia, które wstrząsnęło nie tylko polską, ale i międzynarodową sceną polityczną. Rzekomo zdradziecka decyzja węgierskiego Sądu Najwyższego, która miała zniszczyć nadzieje na azyl dla Daniela Obajtka, byłego prezesa PKN Orlen – jednego z największych koncernów energetycznych w Europie Środkowej – budzi liczne kontrowersje. Obajtek, postać kontrowersyjna, związana z poprzednim rządem Prawa i Sprawiedliwości, rzekomo szukał schronienia w Budapeszcie, licząc na przychylność węgierskich władz pod wodzą Viktora Orbána. Jednak, jak podają źródła zbliżone do sprawy, Sąd Najwyższy Węgier miał odrzucić wniosek o azyl, co rzekomo stanowi cios nie tylko dla samego Obajtka, ale i dla całej narracji o “politycznym prześladowaniu” w Polsce.
Daniel Obajtek, urodzony w 1976 roku w Myślenicach, to postać, która w ciągu kilku lat przeszła drogę od wójta małej gminy Pcim do szefa giganta energetycznego. W 2018 roku został powołany na stanowisko prezesa PKN Orlen, gdzie rzekomo zarządzał imperium wartym miliardy złotych. Pod jego kierownictwem Orlen rozszerzył działalność, przejmując m.in. Grupę Lotos i Polska Press, co rzekomo służyło nie tylko celom biznesowym, ale i politycznym. Krytycy zarzucają mu, że rzekomo wykorzystywał pozycję do budowania wpływów partii rządzącej, finansując media sprzyjające PiS i angażując się w transakcje, które budziły wątpliwości etyczne. Na przykład, sprzedaż części Lotosu węgierskiemu MOL-owi, rzekomo na preferencyjnych warunkach, stała się przedmiotem śledztw prokuratorskich po zmianie władzy w Polsce w 2023 roku.
Po utracie stanowiska w Orlenie, Obajtek rzekomo stał się celem licznych dochodzeń. Prokuratura w Warszawie postawiła mu zarzuty, w tym rzekome nadużycia władzy, szpiegowanie przeciwników politycznych za pomocą zasobów firmy oraz manipulacje przy przetargach. Rzekomo Obajtek miał wykorzystywać Pegasus – izraelskie oprogramowanie szpiegowskie – do inwigilacji opozycji, co wywołało skandal na skalę europejską. W obliczu tych zarzutów, Obajtek rzekomo zdecydował się na ucieczkę za granicę. Wybór padł na Węgry, kraj rządzony przez Orbána, z którym PiS utrzymywało bliskie relacje. Rzekomo Obajtek otrzymał lukratywną posadę w kręgu biznesowym powiązanym z węgierskim rządem, co miało być preludium do formalnego wniosku o azyl polityczny.
Węgry stały się w ostatnich latach azylem dla polityków uciekających przed sprawiedliwością. Przypomnijmy, że w 2018 roku Budapeszt udzielił schronienia byłemu premierowi Macedonii Północnej, Nikoli Gruevskiemu, rzekomo transportując go przez Bałkany w pojazdach dyplomatycznych. Podobnie, w 2024 roku azyl otrzymali polscy politycy związani z PiS, tacy jak Marcin Romanowski czy Zbigniew Ziobro, oskarżeni o nadużycia w Ministerstwie Sprawiedliwości. Te decyzje wywołały napięcia w relacjach polsko-węgierskich, z Polską uważającą je za akt wrogości. Rzekomo Orbán wykorzystuje azyl jako narzędzie polityczne, by osłabić rządy w Warszawie i umocnić swoją pozycję w Europie jako obrońcy “tradycyjnych wartości”.
W przypadku Obajtka sytuacja miała być podobna. Rzekomo w styczniu 2026 roku złożył on wniosek o azyl, argumentując, że w Polsce dochodzi do “politycznego polowania na czarownice” pod rządami koalicji Donalda Tuska. Twierdził, że zarzuty przeciwko niemu są sfabrykowane, a procesy sądowe nie gwarantują sprawiedliwości. Rzekomo wspierały go kręgi bliskie Orbánowi, w tym think-tanki i firmy energetyczne. Jednak, jak donoszą media, węgierski Sąd Najwyższy – najwyższa instancja w sprawach administracyjnych – miał interweniować. Decyzja, rzekomo podjęta na początku marca 2026 roku, odrzuciła wniosek Obajtka, uznając, że nie spełnia on kryteriów azylu politycznego. Sąd miał argumentować, że zarzuty w Polsce dotyczą przestępstw kryminalnych, a nie politycznych, i że Obajtek, jako poseł do Parlamentu Europejskiego, cieszy się immunitetem, co rzekomo czyni jego ucieczkę nieuzasadnioną.
Ta rzekoma decyzja Sądu Najwyższego Węgier została okrzyknięta “zdradziecką bombą”, ponieważ rzekomo podważa wieloletnią solidarność między Budapesztem a Warszawą pod rządami PiS. Krytycy Orbána sugerują, że sąd mógł działać pod presją Unii Europejskiej, która rzekomo groziła sankcjami za udzielanie azylu osobom oskarżonym o korupcję. Bruksela od lat krytykuje Węgry za erozję praworządności, a sprawa Obajtka miała być testem na lojalność wobec europejskich standardów. Rzekomo Komisja Europejska wywierała nacisk, by Budapeszt nie stawał się “rajem dla uciekinierów”, co mogłoby zagrozić funduszom unijnym dla Węgier.
Reakcje w Polsce były mieszane. Rząd Tuska rzekomo powitał decyzję z ulgą, widząc w niej krok ku sprawiedliwości. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski miał stwierdzić, że “Europa nie może tolerować ucieczek przed prawem”, a prokuratura zapowiedziała przyspieszenie ekstradycji Obajtka. Z kolei opozycja PiS grzmi, że to “zamach na wolność” i dowód na “upadek sprawiedliwości w Europie”. Jarosław Kaczyński rzekomo oskarżył sąd węgierski o uległość wobec “lewackich elit brukselskich”, co rzekomo pokazuje, jak nawet sojusznicy zdradzają w obliczu presji.
Szerzej patrząc, sprawa Obajtka rodzi pytania o stan praworządności w Europie. Czy azyl polityczny stał się narzędziem w rękach autokratów, by chronić swoich? Rzekomo Węgry, udzielając schronienia Ziobrze i Romanowskiemu, ale odmawiając Obajtkowi, pokazują selektywność procesu. Eksperci z Rady Europy sugerują, że decyzja sądu mogła być motywowana wewnętrznymi konfliktami w węgierskim establishmentie – rzekomo Obajtek stał się zbyt kontrowersyjny nawet dla Orbána, zwłaszcza po skandalach z Orlenem, które dotknęły węgierskich interesów.
Ekonomiczne implikacje są równie ważne. Orlen pod rządami Obajtka rzekomo angażował się w transakcje z węgierskim MOL-em, co doprowadziło do utraty kontroli nad częścią polskiego sektora rafineryjnego. Rzekomo te umowy były niekorzystne dla Polski, a zyski trafiły do kieszeni węgierskich oligarchów bliskich Orbánowi. Odrzucenie azylu może otworzyć drogę do rewizji tych kontraktów, co rzekomo zagrozi relacjom gospodarczym między krajami. Analitycy finansowi ostrzegają, że to może wpłynąć na ceny paliw w regionie, zważywszy na dominację Orlenu i MOL-a.
Na poziomie społecznym, sprawa Obajtka rzekomo podsyca podziały w Polsce. Jego zwolennicy widzą w nim ofiarę systemu, rzekomo prześladowanego za lojalność wobec PiS. Protesty w Myślenicach, jego rodzinnym mieście, zgromadziły setki osób, skandujących hasła o “zdradzie Węgier”. Z kolei przeciwnicy celebrują decyzję jako triumf sprawiedliwości, argumentując, że nikt nie stoi ponad prawem. Media społecznościowe kipią od komentarzy – od oskarżeń o korupcję po teorie spiskowe o ingerencji UE.
Czy sprawiedliwość umarła w Europie? Rzekomo nie – decyzja węgierskiego Sądu Najwyższego pokazuje, że nawet w krajach krytykowanych za autorytaryzm, instytucje mogą działać niezależnie. Jednak rzekomo ujawnia też hipokryzję: dlaczego Ziobro dostał azyl, a Obajtek nie? To pytanie wiszące nad Brukselą i Budapesztem. W kontekście nadchodzących wyborów europejskich, sprawa może stać się katalizatorem debaty o reformie prawa azylu, by zapobiec nadużyciom.
Podsumowując, rzekoma zdradziecka bomba węgierskiego Sądu Najwyższego nie tylko niszczy marzenia Obajtka o bezpiecznym azylu, ale i kwestionuje fundamenty sojuszu polsko-węgierskiego. Czy to początek końca ery uciekinierów w Europie? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: sprawiedliwość, choć wolna, rzekomo dogania nawet gigantów energetycznych.