**PRZEŁOM: Rzekomo Sąd Najwyższy RP uznał Szymona Hołownię winnym ALLEGEDLY MASSOWEGO FAŁSZERSTWA WYBORCZEGO – nakaz aresztowania wydany DZISIAJ WIECZOREM!**

By | February 15, 2026

W świecie polskiej polityki wybuchła dziś rzekoma bomba, która wstrząsnęła opinią publiczną. Według niepotwierdzonych doniesień krążących w mediach społecznościowych i niektórych portalach internetowych, Sąd Najwyższy Rzeczypospolitej Polskiej miałby rzekomo uznać marszałka Sejmu Szymona Hołownię winnym masowego fałszerstwa wyborczego. Co więcej, pojawiają się plotki o tym, że nakaz aresztowania został wydany właśnie dzisiaj wieczorem. Cała sprawa brzmi jak scenariusz politycznego thrillera, ale na ten moment nie ma żadnego oficjalnego komunikatu ani z Sądu Najwyższego, ani z prokuratury, ani z Kancelarii Prezydenta, który potwierdzałby te rewelacje. Wszystko opiera się na anonimowych źródłach, spekulacjach i sensacyjnych postach w internecie.

Szymon Hołownia, lider Polski 2050, marszałek Sejmu i jedna z kluczowych postaci obecnej koalicji rządzącej, od lat jest obiektem ostrych ataków politycznych. Jego droga od dziennikarza i prezentera telewizyjnego do wysokich stanowisk państwowych budziła kontrowersje. Krytycy zarzucali mu brak doświadczenia politycznego, zbytnią ugodowość wobec koalicjantów czy rzekome błędy w zarządzaniu Sejmem. Teraz jednak pojawiają się doniesienia idące o wiele dalej – rzekomo miałby stać za zorganizowanym procederem fałszowania wyborów na masową skalę. Chodziłoby o manipulacje w komisjach wyborczych, fałszywe protokoły, a nawet rzekome ingerencje w system liczenia głosów podczas ostatnich wyborów prezydenckich lub parlamentarnych.

Według tych niepotwierdzonych informacji, Sąd Najwyższy miałby wydać wyrok w trybie nadzwyczajnym, uznając Hołownię winnym przestępstw z art. 248 Kodeksu karnego (fałszowanie dokumentów wyborczych) oraz art. 191 (przeszkadzanie w głosowaniu). Kara za takie czyny może sięgać nawet kilkunastu lat pozbawienia wolności. Plotki mówią o tym, że dowody miałyby pochodzić z analizy protestów wyborczych złożonych po ostatnich wyborach, gdzie rzekomo wykryto setki nieprawidłowości wskazujących na koordynowane działania. Niektórzy internauci twierdzą, że w tle stoją interesy polityczne, zemsta opozycji lub nawet zagraniczne wpływy – ale to wszystko pozostaje w sferze spekulacji.

Warto podkreślić: na dzień dzisiejszy (luty 2026) żadna wiarygodna instytucja nie potwierdziła tych zarzutów. Sąd Najwyższy regularnie rozpatruje protesty wyborcze, ale orzeczenia w takich sprawach są publikowane jawnie i z uzasadnieniem. Do tej pory nie pojawił się żaden dokument wskazujący na winę Szymona Hołownię w masowym fałszerstwie. Podobne sensacyjne doniesienia pojawiały się już wcześniej – na przykład w kontekście nieprawidłowości w komisjach podczas wyborów prezydenckich w 2025 roku, gdzie Sąd Najwyższy nakazywał przeliczenie głosów w pojedynczych obwodach, ale nigdy nie stwierdzono systemowego spisku na poziomie krajowym, a tym bardziej nie wiązał tego z konkretną osobą publiczną taką jak Hołownia.

Dlaczego więc takie plotki rozchodzą się błyskawicznie? Polska scena polityczna jest głęboko podzielona. Po wyborach prezydenckich w 2025 roku, które wygrał kandydat opozycji (według oficjalnych wyników), część środowisk zaczęła szerzyć teorie o fałszerstwach. Oskarżenia padały pod adresem różnych stron – raz rządu, raz opozycji, raz instytucji państwowych. Hołownia, jako figura łącząca centrum i liberałów, stał się łatwym celem ataków. Jego decyzje jako marszałka Sejmu – na przykład w sprawach dyscyplinarnych posłów czy zarządzania obradami – budziły kontrowersje. Do tego dochodziły wcześniejsze sprawy, jak pozwy w trybie wyborczym (np. przeciwko Sławomirowi Mentzenowi) czy zawiadomienia do prokuratury składane przez posłów PiS w 2024 roku. Wszystko to tworzy grunt pod plotki.

Rzekomy nakaz aresztowania miałby być wydany wieczorem – co samo w sobie brzmi mało wiarygodnie, bo takie decyzje zapadają zwykle w godzinach pracy sądów, po posiedzeniach i z możliwością odwołania. W polskim systemie prawnym nakaz aresztowania wydaje sąd na wniosek prokuratora, a w przypadku osób pełniących wysokie funkcje publiczne procedura jest dodatkowo skomplikowana (immunitet, Trybunał Stanu itp.). Hołownia jako marszałek Sejmu korzysta z ochrony immunitetowej – pozbawienie go wolności wymagałoby zgody izby. Bez oficjalnego komunikatu z SN lub Prokuratury Krajowej cała historia pozostaje w kategorii „rzekomo” i „allegedly”.

Eksperci prawa konstytucyjnego, komentując podobne doniesienia w przeszłości, podkreślali, że masowe fałszerstwa wyborcze na skalę zmieniającą wynik wyborów wymagałyby ogromnej koordynacji setek osób – co prawie zawsze wychodzi na jaw dzięki obserwatorom, mężom zaufania i kontroli międzynarodowej. OBWE i inne organizacje regularnie oceniają polskie wybory jako wolne i uczciwe, choć wskazują na pewne nieprawidłowości proceduralne. Brak twardych dowodów na masowe fałszerstwo z udziałem konkretnej osoby publicznej każe traktować dzisiejsze plotki z dużą ostrożnością.

Co na to sam zainteresowany? Do godziny pisania tego tekstu Szymon Hołownia nie wydał żadnego oświadczenia w tej sprawie – co również jest nietypowe, bo w przeszłości szybko prostował fałszywe informacje o sobie. Jego biuro prasowe milczy, a profile w mediach społecznościowych nie odnoszą się do tematu. To może oznaczać, że sprawa jest na tyle absurdalna, że nie warto komentować, albo że trwa analiza prawna.

W kontekście polskim takie sensacje nie są nowością. W ostatnich latach pojawiały się oskarżenia o fałszerstwa pod adresem różnych polityków – od Donalda Tuska, przez Jarosława Kaczyńskiego, po Romana Giertycha. Każda strona konfliktu politycznego wykorzystuje podobne narracje do mobilizacji elektoratu. Tym razem jednak skala – rzekomy wyrok SN i nakaz aresztowania – jest wyjątkowo duża.

Podsumowując: na ten moment cała historia to rzekoma informacja, oparta na plotkach i niepotwierdzonych źródłach. Nie ma oficjalnego wyroku Sądu Najwyższego uznającego Szymona Hołownię winnym masowego fałszerstwa wyborczego. Nie ma też żadnego nakazu aresztowania wydanego dzisiaj wieczorem. Wszystko, co krąży w sieci, należy traktować jako allegedly i rzekomo – do czasu ewentualnego potwierdzenia przez wiarygodne instytucje. W polskim prawie każda osoba jest niewinna do czasu prawomocnego skazania, a szerzenie nieprawdziwych informacji o przestępstwach może same w sobie rodzić konsekwencje prawne.

Leave a Reply