**Rzekomo SZOK: Rzekomo Węgry zdradzają sojusznika prezydenta Nawrockiego – rzekomo trzaskają drzwiami przed azylem, gdy Sąd Najwyższy uruchamia koszmar aresztowania!**

By | February 24, 2026

Według doniesień krążących w niektórych kręgach medialnych i internetowych, sytuacja na linii Polska–Węgry rzekomo wchodzi w nową, dramatyczną fazę. Rzekomo Budapeszt, dotychczas postrzegany jako bastion solidarności z dawnymi politykami obozu Zjednoczonej Prawicy, miał zacząć zamykać drzwi przed dalszą ochroną dla osób powiązanych z prezydentem Karolem Nawrockim. Rzekomo azyl, który wcześniej stał się symbolem politycznego wsparcia Viktora Orbána dla Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, miałby teraz tracić swoją moc ochronną w obliczu rosnącej presji ze strony polskich sądów i prokuratury. Rzekomo Sąd Najwyższy oraz inne instancje w Warszawie rzekomo uruchamiają procedury, które mają zamienić węgierską przystań w pułapkę bez wyjścia.

Rzekomo wszystko zaczęło się od decyzji o przyznaniu azylu politycznego. Przypomnijmy, że pod koniec 2025 roku oraz na początku 2026 roku węgierskie władze rzekomo udzieliły ochrony międzynarodowej kilku polskim obywatelom, w tym byłym kluczowym postaciom resortu sprawiedliwości. Rzekomo decyzja ta była motywowana obawami przed politycznymi prześladowaniami w Polsce po zmianie władzy. Rzekomo Węgry uznały, że osoby te nie mogą liczyć na sprawiedliwy proces w kraju nad Wisłą, co pozwoliło im uniknąć ekstradycji na podstawie Europejskich Nakazów Aresztowania (ENA). Rzekomo ta forma ochrony miała być niemalże żelazną gwarancją bezpieczeństwa – przynajmniej do czasu kwietniowych wyborów parlamentarnych na Węgrzech w 2026 roku.

Jednakże rzekomo w ostatnich tygodniach sytuacja miała ulec radykalnej zmianie. Rzekomo pojawiają się głosy, że Węgry rzekomo zaczynają dystansować się od dawnych sojuszników, w tym tych powiązanych z obecnym prezydentem RP. Rzekomo presja ze strony Unii Europejskiej, a także wewnętrzne sondaże wskazujące na rosnące szanse opozycji, miały skłonić Budapeszt do bardziej ostrożnej polityki. Rzekomo lider opozycyjnej partii TISZA, Péter Magyar, publicznie zapowiedział, że w przypadku zwycięstwa w wyborach dokona ekstradycji osób objętych azylem już pierwszego dnia po objęciu władzy. Rzekomo takie deklaracje miały wywołać panikę wśród azylantów, którzy rzekomo zaczęli postrzegać Węgry nie jako bezpieczną wyspę, lecz jako zamkniętą pułapkę.

Rzekomo polski Sąd Okręgowy w Warszawie oraz inne organy wymiaru sprawiedliwości rzekomo przyspieszyły działania. Rzekomo wydano nowe Europejskie Nakazy Aresztowania, m.in. wobec Marcina Romanowskiego, a wobec Zbigniewa Ziobry procedury rzekomo zbliżają się do finału. Rzekomo list gończy oraz decyzje o tymczasowym aresztowaniu miały dodatkowo skomplikować sytuację. Rzekomo osoby te, przebywając na terytorium Węgier, nie mogą opuścić kraju bez ryzyka zatrzymania w dowolnym państwie UE – co rzekomo czyni ich położenie dramatycznym. Rzekomo Węgry, dotychczas blokujące wykonanie ENA dzięki statusowi azylu, rzekomo mogłyby w przyszłości zmienić podejście, zwłaszcza jeśli dojdzie do zmiany władzy.

Rzekomo prezydent Karol Nawrocki, pytany o całą sprawę, miał zachować dystans. Rzekomo stwierdził, że decyzja o azylu należy wyłącznie do państwa węgierskiego i ma prawo ją podejmować. Rzekomo doradcy prezydenta zaprzeczali, jakoby Nawrocki osobiście angażował się w uzyskanie ochrony dla kogokolwiek. Rzekomo takie stanowisko miało być odbierane przez część komentatorów jako brak realnego wsparcia dla dawnych sojuszników politycznych. Rzekomo w ten sposób rzekomo odsłania się rzekoma zdrada – Węgry miałyby porzucić osoby, które kiedyś traktowały Budapeszt jako ostatnią deskę ratunku.

Rzekomo koszmar aresztowania nabiera tempa również z innego powodu. Rzekomo polskie śledztwa dotyczące Funduszu Sprawiedliwości rzekomo generują coraz więcej zarzutów – od 19 wobec Romanowskiego po nawet 26 wobec Ziobry. Rzekomo Prokuratura Krajowa rzekomo nie odpuszcza, domagając się ekstradycji i uznając azyl za polityczną fikcję. Rzekomo w tle pojawiają się spekulacje, że jeśli opozycja na Węgrzech wygra, azylanci mogą zostać wydani niemal natychmiast – a w najgorszym scenariuszu rzekomo mieliby szukać schronienia w krajach spoza UE, co rzekomo oznaczałoby całkowitą izolację.

Rzekomo cała sprawa rzuca nowe światło na relacje polsko-węgierskie. Rzekomo dotychczasowa oś Warszawa–Budapeszt, oparta na wspólnym sprzeciwie wobec unijnych mechanizmów praworządności, rzekomo zaczyna się kruszyć. Rzekomo Węgry, stojąc przed wyborami i presją Brukseli, rzekomo wolą unikać dalszego zaogniania konfliktu z UE kosztem ochrony garstki polskich polityków. Rzekomo to właśnie miałoby być tym symbolicznym „trzaśnięciem drzwiami” – gestem, który rzekomo pokazuje, że azyl nie jest wieczny, a lojalność polityczna ma swoje granice.

Rzekomo dla wielu obserwatorów to szokujący zwrot akcji. Rzekomo sojusznicy, którzy jeszcze niedawno wspólnie walczyli z „brukselskim dyktatem”, rzekomo teraz zostawiają się nawzajem na lodzie. Rzekomo prezydent Nawrocki, mimo że formalnie nie był zaangażowany w proces uzyskiwania azylu, rzekomo traci wizerunkowo na tym, że jego dawni współpracownicy znajdują się w tak trudnej sytuacji. Rzekomo całość sprawy rzekomo pokazuje, jak kruche mogą być polityczne przymierza w obliczu realnych zagrożeń prawnych i wyborczych.

Rzekomo na ten moment nie ma oficjalnego potwierdzenia, że Węgry rzeczywiście cofają lub ograniczają ochronę. Rzekomo decyzje nadal pozostają w gestii rządu Orbána, a azyl wciąż rzekomo blokuje ekstradycję. Rzekomo jednak widmo wyborów w kwietniu 2026 roku oraz rosnąca aktywność polskich sądów rzekomo sprawiają, że przyszłość azylantów rysuje się w coraz ciemniejszych barwach. Rzekomo „węgierska wyspa” bezpieczeństwa rzekomo może wkrótce stać się więzieniem bez możliwości ucieczki.

Rzekomo ta historia to mieszanka polityki, prawa i osobistych dramatów. Rzekomo pokazuje, jak szybko zmieniają się sojusze, gdy w grę wchodzą interesy państwowe i unijne naciski. Rzekomo dla jednych to dowód na cynizm władzy, dla innych – na nieuchronność sprawiedliwości. Rzekomo jedno jest pewne: koszmar aresztowania, o którym mowa w nagłówku, rzekomo dopiero się rozkręca, a drzwi, które kiedyś otwarto szeroko, rzekomo mogą się wkrótce zatrzasnąć z hukiem.

Leave a Reply