W ostatnich miesiącach Europa stała się świadkiem bezprecedensowego konfliktu dyplomatycznego między Polską a Węgrami, który wstrząsnął fundamentami Unii Europejskiej. Sprawa dotyczy rzekomego udzielenia azylu politycznego przez rząd Viktora Orbána Marcinowi Romanowskiemu, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości w rządzie Prawa i Sprawiedliwości (PiS), który jest podejrzany o poważne przestępstwa finansowe. Polska prokuratura wydała europejski nakaz aresztowania (ENA) wobec Romanowskiego, domagając się jego ekstradycji, co spotkało się z ostrą reakcją Budapesztu. Ten incydent nie tylko pogłębił rozdźwięk między dawnymi sojusznikami, ale także postawił pod znakiem zapytania zasadę wzajemnego zaufania w ramach UE. Aby zrozumieć skalę kontrowersji, należy cofnąć się do korzeni sprawy, analizując tło polityczne, zarzuty stawiane Romanowskiemu oraz szersze implikacje dla relacji międzynarodowych.
Marcin Romanowski, 48-letni polityk związany z konserwatywnym skrzydłem PiS, pełnił funkcję wiceministra sprawiedliwości w latach 2019-2023 pod kierownictwem Zbigniewa Ziobry. Jako członek Opus Dei, organizacji katolickiej, Romanowski znany był z kontrowersyjnych poglądów, w tym krytyki społeczności LGBT+ jako “zinstytucjonalizowanej dewiacji” oraz poparcia dla kary śmierci, nawet wobec nieletnich. Jego rola w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości, przeznaczonym na pomoc ofiarom przestępstw i resocjalizację skazanych, stała się źródłem skandalu. Audyt przeprowadzony po zmianie władzy w Polsce ujawnił, że zaledwie 40% środków funduszu trafiło do zamierzonych beneficjentów. Zamiast tego, rzekomo przyznawano kontrakty bez przetargów, na zasadzie dyskrecji ministerialnej, co doprowadziło do strat szacowanych na 40 milionów dolarów (około 160 milionów złotych). Romanowski stoi przed 11 zarzutami, w tym udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, nadużyciem władzy i próbą wyłudzenia środków publicznych. Sam zainteresowany zaprzecza oskarżeniom, twierdząc, że są one motywowane politycznie przez obecną koalicję rządzącą pod wodzą Donalda Tuska.
Zmiana rządu w Polsce w grudniu 2023 roku, gdy proeuropejska koalicja Tuska zastąpiła PiS, zapoczątkowała serię śledztw dotyczących nadużyć poprzedniej administracji. Tusk obiecał przywrócenie praworządności, co obejmowało reformy sądownictwa krytykowane przez Brukselę za upolitycznienie. W kontekście tych zmian, Romanowski stał się celem prokuratury. W lipcu 2024 roku został zatrzymany, ale zwolniony po interwencji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, które uznało jego immunitet jako członka tej instytucji. Jednak w grudniu 2024 roku, po uchyleniu immunitetu, Romanowski zniknął – nie używał telefonów ani kart bankowych od 6 grudnia. 9 grudnia sąd w Warszawie zatwierdził wniosek o tymczasowe aresztowanie, a 19 grudnia wydał ENA. Okazało się, że polityk uciekł na Węgry, gdzie złożył wniosek o azyl polityczny jeszcze przed wyjazdem, na przełomie października i listopada.
Rząd Viktora Orbána, znany z “nieliberalnej demokracji” i konfliktów z UE, szybko zareagował. 19 grudnia 2024 roku szef kancelarii premiera, Gergely Gulyás, potwierdził udzielenie azylu Romanowskiemu, argumentując, że w Polsce panuje “kryzys praworządności”, a śledztwa przeciwko byłym urzędnikom PiS są politycznie motywowane. Orbán oświadczył, że Węgry oferują schronienie każdemu, kto pada ofiarą “politycznego prześladowania” w Polsce, oskarżając rząd Tuska o traktowanie Węgier jak wroga. Ta decyzja była zgodna z węgierskim prawem azylowym, które pozwala na “zezwolenie na pobyt tolerowany” dla osób niebędących obywatelami państw trzecich, ale zagrożonych w swoim kraju. Ponieważ Romanowski jest obywatelem UE, nie kwalifikuje się do statusu uchodźcy w sensie dyrektywy kwalifikacyjnej, ale Węgry powołały się na suwerenne prawo do udzielania ochrony.
Reakcja Polski była natychmiastowa i ostra. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nazwał decyzję Budapesztu “aktem wrogim wobec Rzeczypospolitej Polskiej i zasad Unii Europejskiej”. Ambasador Węgier w Warszawie został wezwany do MSZ, gdzie wręczono mu notę protestacyjną, a polski ambasador w Budapeszcie odwołany na konsultacje. Sikorski zapowiedział, że jeśli Węgry nie spełnią zobowiązań unijnych, Polska zwróci się do Komisji Europejskiej o wszczęcie postępowania przeciwko Budapesztowi. Premier Tusk skomentował sprawę, stwierdzając, że “ci, którzy kradną lub są skorumpowani, szukają schronienia u podobnych polityków”. Opozycja PiS broniła Romanowskiego, oskarżając rząd o “polowanie na czarownice” i naruszanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego.
Sprawa szybko eskalowała na arenie europejskiej. Udzielenie azylu uniemożliwia wykonanie ENA, zgodnie z unijnymi przepisami, które zabraniają ekstradycji osób objętych ochroną azylową bez ich zgody. To podważa zasadę wzajemnego uznawania orzeczeń sądowych, kluczową dla funkcjonowania UE. W styczniu 2025 roku Parlament Europejski, za pośrednictwem Komisji Petycji, zajął się sprawą, domagając się od Komisji Europejskiej zbadania, czy Węgry naruszyły prawo UE. Eurodeputowani, w tym z KO, argumentowali, że Budapeszt nadużywa prawa azylowego do ochrony politycznych sojuszników. Głosowanie w komisji zakończyło się wynikiem 25:15 przy 9 wstrzymujących się, a debata zaplanowana na luty 2025 roku miała obejmować nie tylko Romanowskiego, ale potencjalnie podobne przypadki.
Konflikt pogłębił się w 2025 i 2026 roku. W kwietniu 2025 Węgry znowelizowały prawo ekstradycyjne, by chronić Romanowskiego, wprowadzając zakaz wydawania osób z azylem. Na początku 2026 roku, 1 stycznia, weszła w życie ustawa zabraniająca wykonania ENA wobec uchodźców uznanych przez Węgry lub inne państwo UE. To bezpośrednio wpłynęło na sprawę, uniemożliwiając ekstradycję. Co więcej, w grudniu 2025 roku azyl otrzymali Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, i jego żona Patrycja Kotecka, choć ta ostatnia nie jest ścigana. Ziobro stoi przed 26 zarzutami, w tym kierowaniem grupą przestępczą i nadużyciem funduszy na zakup szpiegowskiego oprogramowania Pegasus. Podobnie jak Romanowski, Ziobro twierdzi, że jest ofiarą politycznego prześladowania i pozostanie za granicą do przywrócenia praworządności w Polsce.
Tło polityczne jest kluczowe. Polska i Węgry były bliskimi sojusznikami pod rządami PiS i Fideszu, wspólnie blokując unijne decyzje w sprawach praworządności i migracji. Oba kraje miały zamrożone fundusze UE z powodu naruszeń demokracji. Po zmianie w Polsce fundusze odblokowano, co pogorszyło relacje – Tusk krytykował Orbána za prorosyjską postawę w wojnie na Ukrainie. Orbán z kolei oskarża Tuska o proniemiecką politykę. Sprawa Romanowskiego i Ziobry stała się symbolem tego rozłamu, z Węgrami jako “azylem dla uciekinierów” – wcześniej Orbán chronił m.in. byłego premiera Macedonii Północnej Nikola Gruevskiego czy plotki o Jairze Bolsonaro.
Implikacje dla UE są poważne. Ten precedens może osłabić system ENA, zachęcając do nadużyć azylu w sporach wewnętrznych. Komisja Europejska milczy, ale presja rośnie – polscy eurodeputowani domagają się sankcji. W lutym 2026 roku, w kontekście bieżących wydarzeń, sprawa jest dyskutowana w Strasburgu. Krytycy Orbána widzą w tym hybrydowy reżim, gdzie azyl służy autokracji. Zwolennicy twierdzą, że to obrona przed politycznym nadużyciem wymiaru sprawiedliwości.
Podsumowując, rzekome udzielenie azylu Romanowskiemu przez Węgry to nie tylko dyplomatyczny skandal, ale test dla spójności UE. Polska domaga się ekstradycji, argumentując zasadami wspólnoty, podczas gdy Budapeszt broni suwerenności. Bez interwencji Brukseli konflikt może eskalować, podważając zaufanie między członkami. W kontekście wyborów europejskich i napięć geopolitycznych, ta sprawa pokazuje, jak wewnętrzne polityki dzielą kontynent.