Oryginalny nagłówek: **BOMBA: Donald Tusk Publikuje Szokujące Wideo-Dowód – Szef PKW Marciniak PRZYLAPANY na Fałszowaniu Głosów, by Ukraść Prezydenturę Trzaskowskiemu!**

By | February 10, 2026

W ostatnich dniach w polskim internecie i mediach społecznościowych rozeszła się sensacyjna informacja, według której Donald Tusk miał rzekomo opublikować szokujące wideo, które miało stanowić dowód na to, że szef Państwowej Komisji Wyborczej (PKW), sędzia Sylwester Marciniak, został allegedly przyłapany na fałszowaniu głosów w celu ukradzenia prezydentury Rafałowi Trzaskowskiemu. Te doniesienia, krążące głównie w grupach na Facebooku oraz na mniej mainstreamowych portalach, sugerują istnienie nagrania, które miałoby pokazywać nieprawidłowości w procesie liczenia głosów podczas wyborów prezydenckich w 2025 roku. Oczywiście wszystko to pozostaje na poziomie rzekomych oskarżeń i nie zostało potwierdzone przez wiarygodne instytucje czy główne media.

Kontekst tych plotek wiąże się z bardzo kontrowersyjnymi wyborami prezydenckimi w 2025 roku, w których zmierzyli się m.in. Rafał Trzaskowski (z ramienia Koalicji Obywatelskiej) oraz Karol Nawrocki (popierany przez środowiska prawicowe). Wyniki drugiej tury pokazały zwycięstwo Nawrockiego, jednak różnica głosów była na tyle znacząca, że pojawiły się liczne protesty wyborcze. Według oficjalnych komunikatów PKW i późniejszych decyzji Sądu Najwyższego, w kilkunastu komisjach obwodowych stwierdzono błędy w liczeniu głosów, w tym zamiany wyników między kandydatami. Na przykład w niektórych przypadkach głosy oddane na Trzaskowskiego zostały rzekomo przypisane Nawrockiemu, co wywołało falę spekulacji o celowym fałszowaniu. Sąd Najwyższy uznał część protestów za zasadne, ale podkreślił, że błędy nie miały wpływu na ostateczny wynik wyborów – różnica między kandydatami wynosiła setki tysięcy głosów.

W tym chaosie informacyjnym pojawiły się rzekome nagrania CCTV, które miałyby przedstawiać spotkania w nocy, wymianę dokumentów czy inne działania sugerujące koordynację manipulacji przy protokołach. Niektóre źródła twierdzą, że Donald Tusk, jako prominentny polityk opozycji (wówczas już nie premier, ale aktywny komentator sceny politycznej), miał upublicznić takie materiały, oskarżając bezpośrednio Sylwestra Marciniaka o udział w schemacie mającym na celu zmianę wyniku na niekorzyść Trzaskowskiego. Allegedly wideo miało pokazywać Marciniaka w kontekście przygotowań do fałszowania, co miało być szokującym dowodem na ingerencję w demokratyczny proces. Jednak brak jest potwierdzenia, że takie wideo kiedykolwiek zostało opublikowane przez Tuska osobiście – większość krążących linków prowadzi do anonimowych postów lub stron o niskiej wiarygodności.

Sylwester Marciniak, jako przewodniczący PKW, znajdował się w centrum burzy. Po wyborach wydał komunikat o przygotowywaniu sprawozdania dla Sądu Najwyższego i analizowaniu zgłoszeń o nieprawidłowościach. Krytycy zarzucali mu zbyt szybkie wydanie zaświadczenia o wyborze Nawrockiego na prezydenta, zanim wszystkie protesty zostały rozpatrzone. Z kolei zwolennicy obecnej władzy odrzucali oskarżenia jako typową dezinformację, wskazując, że NASK zarejestrował tysiące zgłoszeń o łamaniu ciszy wyborczej i fake newsach, w tym narracje o masowym fałszowaniu na korzyść jednego z kandydatów. Instytut NASK podkreślał, że wiele ataków wymierzonych było w Trzaskowskiego, Nawrockiego i innych, co miało podważać zaufanie do całego procesu.

Według niektórych doniesień, rzekome wideo miało pochodzić z monitoringu w budynku związanym z komisją lub siedzibą PKW, pokazując osoby zaangażowane w późnonocne działania przy dokumentach. Te alegacje sugerują spisek na wysokim szczeblu, w którym Marciniak miałby odgrywać kluczową rolę. Jednak brak dostępu do oryginalnego materiału sprawia, że wszystko to pozostaje w sferze plotek i teorii spiskowych. Donald Tusk wielokrotnie komentował wybory, ostrzegając przed zagrożeniami dla demokracji, ale nie znaleziono publicznego posta czy oświadczenia, w którym bezpośrednio publikowałby takie wideo. Zamiast tego podobne treści pojawiają się w grupach sympatyzujących z opozycją lub w sensacyjnych tytułach typu “Rzekomo bomba” na niszowych stronach.

Kontrowersje wokół wyborów 2025 nie są nowe – już po pierwszej turze mówiono o problemach z podpisami poparcia niektórych kandydatów, a po drugiej o “cudach przy urnach” i anomaliach w przepływach elektoratów. Internauci analizowali dane PKW, wskazując na dziwne wzorce, choć eksperci tłumaczyli je naturalnymi przesunięciami głosów między turami. W Mińsku Mazowieckim doszło do głośnej pomyłki, gdzie wyniki dwóch kandydatów zostały odwrócone w protokole – przewodniczący komisji przyznał się do błędu, sprawa trafiła do prokuratury. Takie incydenty podsycały narrację o szerszym fałszowaniu, choć Sąd Najwyższy ostatecznie stwierdził, że nawet po ponownym przeliczeniu w kilkunastu komisjach błędy były marginalne (np. jeden głos w jednej sprawie).

Te rzekome oskarżenia wobec Marciniaka wpisują się w szerszy kontekst polaryzacji politycznej w Polsce. Zwolennicy Trzaskowskiego twierdzą, że system został zhakowany na korzyść prawicy, podczas gdy druga strona widzi w tym próby destabilizacji przez przegranych. Użycie słów “allegedly” i “rzekomo” jest tu kluczowe – bez twardych dowodów publikowanie takich tez może prowadzić do procesów o zniesławienie. Na razie nie ma oficjalnego śledztwa potwierdzającego masowe fałszowanie przez szefa PKW, a większość mainstreamowych mediów traktuje te doniesienia jako dezinformację.

Podsumowując, historia o rzekomym wideo Tuska i przyłapaniu Marciniaka na gorącym uczynku pozostaje na razie w sferze sensacyjnych plotek internetowych. Wybory 2025 pokazały, jak kruchy jest zaufanie do instytucji, gdy pojawiają się błędy proceduralne i szybkie narracje spiskowe. Bez dostępu do autentycznego materiału wideo trudno ocenić, czy jest to faktyczny dowód, czy element wojny informacyjnej. Wszelkie oskarżenia o fałszowanie głosów powinny być weryfikowane przez organy ścigania i sądy, a nie rozprzestrzeniane bez dowodów.

Leave a Reply