**Rzekomo SZOK! Unia Europejska WKROCZYŁA do Polski – Sąd Najwyższy ogłasza ponowne liczenie. Wynik będzie ZNISZCZAJĄCY dla PiS? (Allegedly)**

By | February 10, 2026

W ostatnich dniach Polska znów znalazła się w centrum burzliwej debaty politycznej. Pojawiają się doniesienia, że Sąd Najwyższy podjął decyzję o ponownym przeliczeniu głosów w wybranych komisjach wyborczych po wyborach prezydenckich w 2025 roku. Te informacje szybko obiegły media społecznościowe i portale, budząc emocje po obu stronach sceny politycznej. Niektórzy komentatorzy sugerują wręcz, że za kulisami stoi interwencja Unii Europejskiej, co miałoby prowadzić do dramatycznych zmian w wynikach i poważnych konsekwencji dla Prawa i Sprawiedliwości (PiS). Warto jednak spojrzeć na fakty z dystansem i opierać się na zweryfikowanych źródłach, ponieważ wiele z tych narracji ma charakter spekulacyjny lub sensacyjny.

Przypomnijmy kontekst. Wybory prezydenckie w 2025 roku zakończyły się zwycięstwem Karola Nawrockiego, kandydata wspieranego przez obóz prawicowy. Oficjalne wyniki ogłoszone przez Państwową Komisję Wyborczą potwierdziły jego przewagę nad kontrkandydatem Rafałem Trzaskowskim. Jednak po ogłoszeniu wyników wpłynęło wiele protestów wyborczych, w których podnoszono zarzuty nieprawidłowości w niektórych obwodowych komisjach wyborczych. Chodziło głównie o błędy w sporządzaniu protokołów, pomyłki przy liczeniu kart czy przypadki, gdy głosy przypisywano niewłaściwemu kandydatowi.

Sąd Najwyższy, a konkretnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, rozpatrywał te protesty. W czerwcu 2025 roku sąd dopuścił możliwość ponownego oglądu kart do głosowania i przeliczenia głosów – ale nie w skali całego kraju, lecz jedynie w konkretnych, wskazanych w protestach komisjach. Początkowo mowa była o 13 obwodach, m.in. w Krakowie, Mińsku Mazowieckim, Warszawie czy innych miejscach, gdzie zgłoszono konkretne anomalie. Sądy rejonowe, na zlecenie SN, przeprowadzały te czynności w drodze pomocy sądowej. W niektórych przypadkach przeliczenie faktycznie wykazało różnice – na przykład w jednej z warszawskich komisji liczba głosów na Nawrockiego wzrosła znacząco, a na Trzaskowskiego spadła. Podobne korekty odnotowano w innych sprawdzonych lokalach.

Te ustalenia nie zmieniły jednak ogólnego obrazu wyborów. Sąd Najwyższy w uchwale z lipca 2025 roku stwierdził ważność wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta. Podkreślono, że błędy w pojedynczych komisjach nie miały wpływu na wynik w skali kraju – efekt skali okazał się zbyt mały, by podważyć całość procesu. Przepisy Kodeksu wyborczego nie przewidują masowego przeliczania wszystkich ponad 30 tysięcy komisji, jeśli nie ma konkretnych, udowodnionych zarzutów w każdym z nich. Prezes SN Krzysztof Wiak jasno stwierdzał, że prawo nie zna instytucji ogólnokrajowego recountu bez podstaw.

Gdzie w tym wszystkim pojawia się Unia Europejska? Narracje o „wkroczeniu” UE do Polski w kontekście tych wyborów wydają się mocno przesadzone. Unia od lat monitoruje stan praworządności w Polsce, w tym kwestie związane z Sądem Najwyższym i niezależnością sądów. Izba Kontroli Nadzwyczajnej, która rozpatrywała protesty wyborcze, jest krytykowana przez TSUE i ETPCz jako upolityczniona (powołana przez neo-KRS z czasów rządów PiS). Były wyroki unijne kwestionujące jej status, ale nie ma dowodów na bezpośrednią interwencję Brukseli w proces przeliczania głosów czy uchwałę SN z 2025 roku. UE nie ma kompetencji do nakazywania ponownego liczenia głosów w krajowych wyborach prezydenckich – to sprawa suwerenna państwa członkowskiego. Pojawiające się w mediach społecznościowych twierdzenia o „zniszczającym wyniku dla PiS” dzięki rzekomej unijnej presji to raczej element wojny informacyjnej niż potwierdzone fakty.

PiS i jego zwolennicy od dawna podkreślają, że wszelkie nieprawidłowości wynikały z błędów ludzkich, a nie systemowego fałszowania wyborów. W niektórych komisjach sami członkowie zgłaszali pomyłki po fakcie (np. odwrotne przypisanie głosów). Z kolei opozycja, w tym politycy KO, apelowała o szersze sprawdzenia, argumentując skalą anomalii. Prokurator Generalny wnioskował nawet o przeliczenie w ponad tysiącu komisji, ale SN ograniczył się do konkretnych przypadków. Ostatecznie uchwała o ważności wyborów zapadła, choć z głosami odrębnymi i kontrowersjami wokół izby.

Cała sprawa pokazuje, jak głęboko podzielone jest polskie społeczeństwo i jak łatwo sensacyjne nagłówki mogą wyolbrzymiać wydarzenia. Ponowne przeliczenie w wybranych komisjach rzeczywiście miało miejsce i w części przypadków skorygowało wyniki lokalne – ale nie doprowadziło do zmiany zwycięzcy wyborów prezydenckich. Nie ma też wiarygodnych dowodów na to, by Unia Europejska „wkroczyła” w ten proces w sposób decydujący. To raczej echo długotrwałego konfliktu o praworządność, w którym obie strony oskarżają się nawzajem o upolitycznienie instytucji.

W debacie publicznej warto pamiętać o ostrożności. Nagłówki typu „SZOK!” czy „ZNISZCZAJĄCY dla PiS” często służą klikalności, a nie rzetelnej informacji. Allegedly, wiele z tych doniesień opiera się na interpretacjach lub plotkach z mediów społecznościowych, a nie na oficjalnych komunikatach SN czy PKW. Wynik wyborów prezydenckich 2025 został ostatecznie potwierdzony, a Polska pozostaje w kręgu zainteresowania UE – ale nie z powodu rzekomego „ponownego liczenia niszczącego PiS”.

Podsumowując, sprawa ponownego przeliczania głosów była realna, ale ograniczona i nie zmieniła wyniku wyborów. Twierdzenia o interwencji UE pozostają w sferze spekulacji, bez twardych dowodów. W polityce emocje często wygrywają z faktami, ale to właśnie fakty powinny kształtować naszą ocenę rzeczywistości.

Leave a Reply