**Rzekomo BOMBSHELL: Polski Sąd Najwyższy Rzekomo POZBAWIA Nowego Prezydenta Zwycięstwa, bo Rzekomo WYCIEKŁE NAGRANIA Z MONITORINGU UJAWNIŁY OGROMNY Rzekomo SPISKK WYBORCZY – WYBORY Rzekomo ZA CHWILĘ ZOSTANĄ UNIEWAŻNIONE? (Allegedly)**

By | February 3, 2026

W ostatnich dniach polska scena polityczna przeżywa prawdziwą burzę informacyjną, opartą na krążących w sieci niepotwierdzonych doniesieniach i plotkach. Rzekomo Sąd Najwyższy miałby podjąć sensacyjny krok, pozbawiając urzędującego prezydenta – w tym przypadku Karola Nawrockiego – zwycięstwa w wyborach prezydenckich z 2025 roku. Cała sprawa miałaby rzekomo opierać się na wycieku nagrań z monitoringu, które rzekomo ujawniły ogromny spisek wyborczy na masową skalę. Te doniesienia sugerują, że wybory mogłyby zostać unieważnione w najbliższym czasie, co wywołałoby chaos konstytucyjny i polityczny w kraju. Warto jednak podkreślić, że wszystkie te informacje mają charakter rzekomy i niepotwierdzony – opierają się głównie na anonimowych źródłach, spekulacjach w mediach społecznościowych oraz sensacyjnych wpisach w internecie. Oficjalne stanowiska instytucji państwowych, w tym samego Sądu Najwyższego, nie potwierdzają tych rewelacji, a wręcz wskazują na coś zupełnie odwrotnego.

Przypomnijmy kontekst wyborów prezydenckich z 2025 roku. Pierwsza tura odbyła się 18 maja, a druga – 1 czerwca. Karol Nawrocki, historyk i były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, wspierany przez obóz prawicowy, wygrał w drugiej turze, pokonując m.in. Rafała Trzaskowskiego. Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła wyniki, a w lipcu 2025 roku Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego wydała uchwałę stwierdzającą ważność wyboru Nawrockiego na prezydenta. Decyzja ta została podjęta po rozpatrzeniu licznych protestów wyborczych – blisko 30 tysięcy zgłoszeń – ale Sąd Najwyższy uznał, że nieprawidłowości (takie jak błędy w liczeniu głosów w niektórych komisjach obwodowych, pomyłki w protokołach czy uchybienia proceduralne) nie miały wpływu na ostateczny rezultat wyborów. Uchwała została odczytana publicznie, a nawet mimo trzech zdań odrębnych sędziów, wybór uznano za ważny.

Mimo to, w przestrzeni publicznej nadal krążą plotki o rzekomych nowych dowodach. Rzekomo anonimowy whistleblower dostarczył Sądowi Najwyższemu materiały, w tym wyciekłe nagrania z monitoringu z lokali wyborczych lub siedzib komisji. Te nagrania miałyby rzekomo pokazywać manipulacje przy liczeniu głosów, fałszowanie protokołów, a nawet wcześniejsze wprowadzanie wyników do systemów przed zakończeniem głosowania. W niektórych wersjach plotek mowa jest o „brudnym układzie” między politykami a członkami PKW, co miało zapewnić przewagę jednemu z kandydatów. Te rzekome materiały miałyby być tak przekonujące, że Sąd Najwyższy rzekomo rozważa ponowne otwarcie sprawy i unieważnienie wyborów, co oznaczałoby nowe głosowanie i ogromny kryzys polityczny.

Jednak rzeczywistość wygląda inaczej. Oficjalne komunikaty Sądu Najwyższego z czerwca i lipca 2025 roku jasno stwierdzają, że protesty wyborcze były rozpatrywane jawnie, a nieprawidłowości – choć w niektórych przypadkach uznane za zasadne – nie wpłynęły na wynik ogólnokrajowy. Na przykład w komunikatach SN podkreślano, że błędy w protokołach czy brak odnotowania głosów na zaświadczeniach nie zmieniały obrazu wyborów. Prokurator Generalny i przewodniczący PKW uczestniczyli w posiedzeniach, a decyzja o ważności została podjęta w pełnym składzie izby. Nawet w obliczu kontrowersji wokół statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej (kwestionowanej przez część środowiska prawniczego i orzeczenia europejskie), uchwała o ważności wyborów została wydana i nie została podważona w oficjalnych kanałach.

Sensacyjne doniesienia o wycieku nagrań z monitoringu pojawiają się głównie w niszowych źródłach internetowych, często o charakterze clickbaitowym. Te same portale publikują podobne rzekome „bombshelle” na inne tematy, zawsze z dopiskiem „rzekomo” i „allegedly”, co sugeruje, że treści mają charakter spekulacyjny i nie opierają się na zweryfikowanych faktach. W polskim prawie unieważnienie wyborów prezydenckich jest ekstremalnie rzadkie i wymagałoby udowodnienia masowych, systemowych fałszerstw mających realny wpływ na wynik. Konstytucja RP (art. 129) przewiduje, że w razie stwierdzenia nieważności wyboru prezydenta przeprowadza się nowe wybory, ale do tej pory w III RP nigdy nie doszło do takiej sytuacji. Nawet w obliczu tysięcy protestów w 2025 roku Sąd Najwyższy nie znalazł podstaw do takiego kroku.

Te plotki wpisują się w szerszy kontekst polaryzacji politycznej w Polsce. Po wyborach 2025 roku opozycja i część mediów zgłaszała wątpliwości co do procesu liczenia głosów, transparentności komisji czy roli Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Z drugiej strony zwolennicy zwycięzcy podkreślali, że wszystkie procedury zostały zachowane, a decyzja SN jest ostateczna. Pojawianie się rzekomych „nowych dowodów” w postaci nagrań monitoringowych może być próbą podtrzymania narracji o „ukradzionych wyborach”, ale bez oficjalnego potwierdzenia pozostają one jedynie spekulacjami.

W praktyce, gdyby Sąd Najwyższy rzeczywiście otrzymał nowe, wiarygodne materiały dowodowe (co nie jest potwierdzone), musiałby rozpatrzyć je w ramach ewentualnego wznowienia postępowania lub nowego protestu. Jednak polskie prawo wyborcze jest precyzyjne – termin na wnoszenie protestów minął dawno, a uchwała o ważności wyborów ma charakter ostateczny. Unieważnienie wyborów po zaprzysiężeniu prezydenta byłoby precedensem bez precedensu i wywołałoby konstytucyjny kryzys, wymagający interwencji Trybunału Konstytucyjnego czy nawet prezydenta (który sam byłby kwestionowany).

Podsumowując, obecne doniesienia o rzekomym pozbywaniu się zwycięstwa prezydenta przez Sąd Najwyższy na podstawie wyciekłych nagrań z monitoringu to – na ten moment – czysta spekulacja. Oficjalne źródła wskazują, że wybory z 2025 roku uznano za ważne, a Karol Nawrocki jest prezydentem RP. Wszystkie rewelacje o spisku wyborczym, fałszerstwach i unieważnieniu pozostają w sferze „rzekomo” i „allegedly”, bez twardych dowodów. W dobie mediów społecznościowych takie historie szybko się rozprzestrzeniają, ale warto podchodzić do nich z dużą dozą sceptycyzmu i czekać na oficjalne oświadczenia instytucji państwowych. Demokracja opiera się na faktach, a nie na sensacyjnych nagłówkach.

Leave a Reply