**Rzekomo: Sąd Najwyższy nakazuje NATYCHMIASTOWE ARESZTOWANIE prezydenta Karola Nawrockiego – Wyciekł wyniki wyborów ZANIM GŁOSOWANIE SIĘ ZACZĘŁO! Allegedly**

By | February 2, 2026

W ostatnich godzinach w polskim internecie wybuchła prawdziwa burza informacyjna. Według krążących plotek i niepotwierdzonych doniesień z anonimowych źródeł, Sąd Najwyższy miałby wydać sensacyjny nakaz natychmiastowego aresztowania urzędującego prezydenta RP, Karola Nawrockiego. Cała sprawa miałaby rzekomo dotyczyć dramatycznego wycieku wyników wyborów prezydenckich z 2025 roku – jeszcze zanim głosowanie w ogóle się rozpoczęło. Allegedly, te rewelacje wstrząsnęły opinią publiczną i wywołały falę spekulacji na temat możliwych manipulacji wyborczych na najwyższym szczeblu.

Zacznijmy od początku tej rzekomej afery. Karol Nawrocki, historyk i były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, wygrał wybory prezydenckie w 2025 roku, pokonując w drugiej turze m.in. Rafała Trzaskowskiego. Oficjalnie Sąd Najwyższy w lipcu 2025 roku stwierdził ważność tych wyborów, uznając, że liczne protesty wyborcze i zgłoszone nieprawidłowości (takie jak pomyłki w liczeniu głosów w niektórych komisjach obwodowych) nie miały wpływu na ostateczny rezultat. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, mimo kontrowersji wokół jej statusu, orzekła, że wybór Nawrockiego jest ważny i zgodny z prawem. Jednak według niepotwierdzonych informacji, które krążą teraz w sieci, za kulisami działo się coś zupełnie innego.

Plotki mówią, że rzekomo doszło do masowego wycieku danych z systemów Państwowej Komisji Wyborczej. Wyniki głosowania na Karola Nawrockiego miały pojawić się w niektórych bazach danych jeszcze przed otwarciem lokali wyborczych 1 czerwca 2025 roku. Allegedly, te dane wyciekły do mediów społecznościowych i kilku anonimowych portali, co miało wywołać panikę wśród członków komisji i obserwatorów. Niektórzy internauci twierdzą, że widzieli zrzuty ekranu pokazujące procenty poparcia dla Nawrockiego na poziomie bliskim ostatecznemu wynikowi – i to wszystko na wiele godzin przed zamknięciem urn. Oczywiście, żadne oficjalne źródło nie potwierdziło tych doniesień, a większość ekspertów od cyberbezpieczeństwa uznaje je za klasyczną dezinformację lub manipulację obrazami.

W tej rzekomej narracji Sąd Najwyższy miałby zareagować błyskawicznie i drastycznie. Według anonimowych „źródeł zbliżonych do wymiaru sprawiedliwości”, sędziowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej (tej samej, która wcześniej potwierdziła ważność wyborów) zmieniliby zdanie po rzekomym przeanalizowaniu nowych dowodów. Nakaz natychmiastowego aresztowania prezydenta Nawrockiego miałby być wydany w trybie pilnym, z pominięciem standardowych procedur, bo sprawa dotyczyłaby rzekomo bezpośredniego zagrożenia dla porządku konstytucyjnego. Allegedly, decyzja ta miałaby być podjęta w tajnym posiedzeniu, a dokumenty z nakazem aresztowania wyciekły do internetu przez błąd systemowy lub celowe działanie insidera.

Co miałoby być bezpośrednim powodem takiego kroku? Plotki wskazują na kilka kluczowych elementów. Po pierwsze, rzekomy wyciek wyników przed głosowaniem sugerowałby masowe fałszerstwo wyborcze – przygotowanie protokołów z góry, ingerencję w systemy informatyczne lub zmowę na poziomie centralnym. Po drugie, pojawiają się doniesienia o rzekomych nagraniach audio lub wideo, na których ktoś z otoczenia Nawrockiego miałby omawiać „zabezpieczenie” wyniku wyborów. Te materiały nigdy nie zostały publicznie pokazane w wiarygodnej formie, ale ich istnienie jest szeroko komentowane w grupach dyskusyjnych i na forach. Po trzecie, rzekomo prokuratura miała wszcząć pilne śledztwo w sprawie przestępstw wyborczych z art. 248 Kodeksu karnego (fałszowanie wyborów) i art. 130 (zamach na konstytucyjny ustrój), a prezydent miałby stracić immunitet w trybie nadzwyczajnym.

Oczywiście, rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej – przynajmniej według wszystkich oficjalnych komunikatów. Sąd Najwyższy nigdy nie wydał żadnego nakazu aresztowania prezydenta Karola Nawrockiego. Wręcz przeciwnie – w 2025 i na początku 2026 roku instytucja ta wielokrotnie dementowała podobne plotki. Na przykład, gdy krążyły fałszywe informacje o aresztowaniu przewodniczącego PKW Sylwestra Marciniaka, SN i Krajowe Biuro Wyborcze jasno stwierdziły, że nic takiego nie miało miejsca. Podobnie w sprawie Nawrockiego – brak jakichkolwiek dokumentów, decyzji czy komunikatów wskazujących na aresztowanie. Prezydent nadal pełni urząd, podpisuje ustawy, spotyka się z zagranicznymi przywódcami i cieszy się immunitetem głowy państwa.

Dlaczego więc takie rewelacje w ogóle się pojawiają? Eksperci od dezinformacji wskazują na kilka możliwych przyczyn. Po pierwsze, wybory 2025 były bardzo spolaryzowane – Nawrocki reprezentował obóz prawicowy, a jego zwycięstwo wywołało frustrację części społeczeństwa. Po drugie, w erze mediów społecznościowych plotki rozprzestrzeniają się błyskawicznie, zwłaszcza gdy są sensacyjne i wpisują się w narrację „ukrytej prawdy”. Po trzecie, podobne fake newsy pojawiały się już wcześniej – np. w kontekście wyborów 2020 czy protestów wyborczych w innych krajach. Allegedly, niektóre z tych historii mogą być celowo podsycane przez boty lub grupy interesu, by destabilizować zaufanie do instytucji.

Warto podkreślić, że Karol Nawrocki jako prezydent musiał zmierzyć się z wieloma kontrowersjami – od pytań o doktorat, przez związki z kibicowskimi środowiskami, po procesy o zniesławienie z mediami. Jednak żadna z nich nie doprowadziła do realnego zagrożenia aresztowaniem. Rzekome „wycieki wyników przed głosowaniem” brzmią dramatycznie, ale technicznie są trudne do przeprowadzenia na dużą skalę bez wykrycia – systemy PKW są monitorowane, a wyniki spływają stopniowo z komisji. Eksperci IT twierdzą, że taki wyciek na masową skalę wymagałby ogromnej ingerencji, co zostawiłoby ślady.

Podsumowując tę burzę plotek: na dzień dzisiejszy (luty 2026) nie ma żadnych wiarygodnych dowodów na to, by Sąd Najwyższy nakazywał aresztowanie prezydenta Karola Nawrockiego. Cała historia wydaje się klasycznym przykładem sensacyjnej dezinformacji, która ma na celu wzbudzenie emocji i podział społeczeństwa. Allegedly, takie doniesienia mogą służyć różnym celom – politycznym, propagandowym czy po prostu klikbajtowym. Zawsze warto weryfikować informacje w oficjalnych źródłach, takich jak strona Sądu Najwyższego, Kancelarii Prezydenta czy PKW, zanim uwierzy się w dramatyczne nagłówki.

Pamiętajmy: wolność słowa to skarb, ale odpowiedzialność za publikowane treści też jest kluczowa. Rzekomo taka afera mogłaby wstrząsnąć Polską – ale na razie pozostaje w sferze internetowych fantazji i ostrzeżeń przed fake newsami.

Leave a Reply