W polskim świecie polityki rzadko zdarzają się wydarzenia, które budzą tak wielkie kontrowersje i emocje, jak rzekome przyznanie wysokiego prezydenckiego odznaczenia byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze, mimo ciążących na nim aż 26 zarzutów karnych. Ta sprawa, jeśli potwierdzi się jej autentyczność, może stać się symbolem podziałów w społeczeństwie, gdzie lojalność polityczna zdaje się przeważać nad zasadami praworządności. Zbigniew Ziobro, postać niezwykle polaryzująca, przez lata budował wizerunek twardego szeryfa walczącego z przestępczością i korupcją, ale dziś stoi w obliczu poważnych oskarżeń, które rzekomo dotyczą nadużyć władzy podczas jego kadencji. Mimo to, według niepotwierdzonych doniesień, miał otrzymać prestiżowe odznaczenie od prezydenta, co budzi pytania o motywy takiej decyzji i jej konsekwencje dla wizerunku państwa prawa w Polsce.
Zbigniew Ziobro, urodzony w 1970 roku, to polityk o długim stażu, związany z prawicą od początku swojej kariery. Jako prokurator, a później minister sprawiedliwości w rządach Prawa i Sprawiedliwości, wprowadzał kontrowersyjne reformy, takie jak zmiany w sądownictwie, które zdaniem krytyków podważały niezależność wymiaru sprawiedliwości. Jego styl działania, często określany jako bezkompromisowy, przysporzył mu zarówno zwolenników, którzy widzieli w nim obrońcę zwykłych obywateli przed elitami, jak i wrogów, którzy oskarżali go o nadużywanie władzy do celów politycznych. W ostatnich latach Ziobro stał się jedną z najbardziej znienawidzonych postaci w polskiej polityce, szczególnie wśród opozycji, która widzi w nim symbol autorytaryzmu i instrumentalnego traktowania prawa. Teraz, gdy ciążą na nim liczne zarzuty, rzekome odznaczenie prezydenckie rzuca nowe światło na jego relacje z dawnymi sojusznikami.
Prokuratura Krajowa, prowadząca śledztwo w sprawie Ziobry, zarzuca mu rzekomo założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą w Ministerstwie Sprawiedliwości. Według śledczych, grupa ta miała działać w celu sprzeniewierzenia środków z Funduszu Sprawiedliwości, przeznaczonego pierwotnie na pomoc ofiarom przestępstw. Ziobro miał rzekomo wydawać polecenia podwładnym, by łamali prawo, zapewniając dotacje wybranym organizacjom, często związanym z kręgami kościelnymi lub politycznymi sojusznikami. Wśród zarzutów pojawiają się m.in. ingerencja w konkursy na dotacje, fałszowanie dokumentów i przyznawanie środków nieuprawnionym podmiotom. Kwoty idą w miliony złotych – mowa o ponad 50 milionach, które rzekomo posłużyły na cele wyborcze lub prywatne korzyści. Prokuratorzy twierdzą, że Ziobro działał świadomie, by uzyskać korzyści majątkowe, osobiste i polityczne, na szkodę interesu publicznego. Maksymalna kara, jaka mu grozi, to nawet 25 lat pozbawienia wolności.
Szczegóły zarzutów, ujawnione w wnioskach prokuratury do Sejmu o uchylenie immunitetu, malują obraz systemowego nadużycia. Na przykład, jeden z zarzutów dotyczy rzekomego przekazania milionów na kampanię wyborczą, w tym na telefony do “Zibiego” – rzekomo pseudonimu Ziobry. Inne mówią o dotacjach dla organizacji prowadzonych przez księdza Michała O., który miał szczególne względy u ministra. Śledczy opierają się na dowodach, takich jak zeznania świadków, dokumenty i nagrania, które rzekomo potwierdzają, że Ziobro osobiście decydował o zwycięzcach konkursów, pomijając procedury. W listopadzie 2025 roku Sejm uchylił immunitet Ziobrze, wyrażając zgodę na jego zatrzymanie i aresztowanie, co było kolejnym ciosem dla polityka. Jednak Ziobro, przebywający rzekomo na azylu politycznym na Węgrzech, oświadczył, że nie wróci do Polski, dopóki nie zostaną przywrócone “prawdziwe gwarancje praworządności”. Twierdzi, że zarzuty są polityczną zemstą obecnego rządu.
W tym kontekście rzekome przyznanie mu prezydenckiego odznaczenia wydaje się absurdalne i prowokujące. Według plotek krążących w mediach społecznościowych i niektórych portalach, odznaczenie miało być przyznane przez ustępującego prezydenta Andrzeja Dudę, tuż przed końcem jego kadencji w 2025 roku. Duda, dawny sojusznik Ziobry z czasów PiS, rzekomo chciał w ten sposób uhonorować jego “zasługi dla reformy wymiaru sprawiedliwości” i walki z korupcją. Odznaczenie, rzekomo Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski lub podobny wysoki order, miałoby być wyrazem wdzięczności za lojalność i wkład w politykę prawicową. Jednak brak oficjalnego potwierdzenia z Pałacu Prezydenckiego każe traktować te informacje z ostrożnością – mogą to być fake newsy lub manipulacje mające na celu podgrzanie atmosfery politycznej.
Jeśli jednak doniesienia okażą się prawdziwe, to decyzja prezydenta budzi poważne wątpliwości etyczne i prawne. Jak można honorować osobę oskarżoną o 26 przestępstw, w tym kierowanie grupą przestępczą? Krytycy, w tym organizacje takie jak Stowarzyszenie Sędziów Polskich “Iustitia”, nazywają to manipulacją i podważeniem zasad demokracji. Prezes “Iustitii” stwierdził rzekomo, że takie działania to “daleko posunięta manipulacja”, która szkodzi wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej. Opozycja, w tym posłowie KO i Lewicy, domagają się wyjaśnień, argumentując, że odznaczenie dla osoby z zarzutami to sygnał, iż w Polsce prawo nie jest równe dla wszystkich. Z drugiej strony, zwolennicy Ziobry z PiS i Suwerennej Polski widzą w tym akt sprawiedliwości – twierdzą, że zarzuty są sfabrykowane przez obecny rząd Tuska, a Ziobro to ofiara politycznych prześladowań.
Społeczna reakcja na tę sprawę jest podzielona. W sondażach opinii publicznej Ziobro cieszy się poparciem wśród twardego elektoratu prawicy, ale jest znienawidzony przez większość społeczeństwa. Ankiety z 2025 roku pokazują, że ponad 60% Polaków uważa go za symbol korupcji i nadużyć. Rzekome odznaczenie mogłoby tylko pogłębić te podziały, prowadząc do protestów lub debat w Sejmie. Media, takie jak TVN24 czy Gazeta Wyborcza, szczegółowo opisują zarzuty, podkreślając ich wagę, podczas gdy portale prawicowe, jak wPolityce, bronią Ziobry, sugerując, że to “polityczna nagonka”. W kontekście europejskim, gdzie Polska jest krytykowana za problemy z praworządnością, taka sprawa mogłaby wpłynąć na relacje z UE, która już wstrzymała fundusze z powodu reform Ziobry.
Ziobro sam komentuje sprawę w mediach społecznościowych, twierdząc, że wszelkie zarzuty to “fałszywe i absurdalne”. Rzekomo przebywa na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl polityczny, co komplikuje postępowanie sądowe. Sąd w Warszawie odroczył posiedzenie aresztowe do lutego 2026 roku, po wniosku obrony o wyłączenie sędzi. Prokuratura obawia się, że Ziobro może uciekać przed sprawiedliwością lub wpływać na świadków. W tym czasie rzekome odznaczenie mogłoby być postrzegane jako próba wsparcia go przez dawnych kolegów z PiS.
Podsumowując, ta historia, jeśli nie jest fikcją, pokazuje, jak polityka w Polsce splata się z prawem w sposób, który budzi wątpliwości. Rzekome odznaczenie Ziobry mimo 26 zarzutów to nie tylko szok, ale też test dla demokracji. Czy lojalność partyjna przeważy nad odpowiedzialnością? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – ta sprawa będzie dyskutowana jeszcze długo, wpływając na wizerunek polskich elit. W interesie publicznym jest pełne wyjaśnienie, by uniknąć dalszych podziałów. Allegedly, cała ta sytuacja podkreśla potrzebę transparentności w przyznawaniu odznaczeń państwowych, zwłaszcza w obliczu poważnych oskarżeń karnych.