
Zapytała o rodzenie dzieci z gwałtu. Zaskakująca odpowiedź posła Konfederacji
W ostatnich dniach w mediach społecznościowych i tradycyjnych zawrzało po wypowiedzi jednego z posłów Konfederacji, który został zapytany o sytuację kobiet zmuszonych do rodzenia dzieci będących wynikiem gwałtu. Jego odpowiedź wywołała ogromne poruszenie – zarówno wśród polityków, jak i zwykłych obywateli. Temat ten poruszył wiele ważnych kwestii dotyczących praw kobiet, etyki, prawa oraz ideologii politycznych, które warto dokładnie przeanalizować.
Tło sprawy
Pytanie zostało zadane podczas debaty publicznej poświęconej kwestii liberalizacji prawa aborcyjnego w Polsce. Od 2020 roku obowiązuje bardzo restrykcyjne prawo aborcyjne, na mocy którego aborcja jest możliwa jedynie w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia kobiety oraz gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, jakim jest gwałt lub kazirodztwo. W praktyce jednak, dostęp do legalnej aborcji w tych przypadkach jest mocno ograniczony – kobiety często spotykają się z oporem lekarzy, długimi procedurami, a nawet stygmatyzacją.
Podczas wspomnianej debaty, jedna z uczestniczek zadała pytanie, które miało unaocznić dramatyczną sytuację kobiet będących ofiarami przemocy seksualnej: „Czy uważa pan, że kobieta powinna być zmuszana do rodzenia dziecka, które zostało poczęte w wyniku gwałtu?” Odpowiedź posła Konfederacji zszokowała wielu obecnych.
Wypowiedź posła i reakcje społeczne
Poseł odpowiedział w sposób, który wielu odebrało jako nie tylko kontrowersyjny, ale wręcz nieludzki. Stwierdził między innymi, że „dziecko nie może odpowiadać za winy ojca” oraz że „życie zaczyna się od poczęcia, niezależnie od okoliczności”. Dodał również, że „kobieta powinna mieć siłę, aby podjąć się trudnego, ale moralnego zadania – donosić ciążę i urodzić dziecko, nawet jeśli zostało ono poczęte w wyniku gwałtu”.
Słowa te spotkały się z gwałtowną reakcją opinii publicznej. Na Twitterze, Facebooku i innych platformach społecznościowych pojawiły się tysiące komentarzy, w większości potępiających wypowiedź. Kobiety dzieliły się swoimi traumatycznymi historiami, organizacje pozarządowe zajmujące się prawami człowieka i kobiet publikowały oświadczenia, a niektórzy politycy domagali się publicznych przeprosin.
Konfederacja – konserwatyzm i kontrowersje
Konfederacja od początku istnienia znana jest ze skrajnie konserwatywnych poglądów. W skład tej koalicji politycznej wchodzą m.in. ugrupowania narodowe, wolnościowe oraz katolicko-tradycjonalistyczne. Partia ta wielokrotnie sprzeciwiała się wszelkim formom liberalizacji prawa aborcyjnego, głosząc hasła obrony życia od poczęcia.
Wielu jej przedstawicieli argumentuje, że życie ludzkie jest wartością nadrzędną, której nie wolno poświęcać nawet w dramatycznych okolicznościach. Zdaniem części polityków tej partii, także dzieci poczęte w wyniku gwałtu zasługują na ochronę i prawo do życia. W ich narracji kobieta powinna stanowić przykład odwagi i moralnej siły – nawet jeśli miałoby to oznaczać noszenie dziecka będącego wynikiem traumatycznego przeżycia.
Etyka kontra trauma
Problem polega jednak na tym, że takie podejście całkowicie ignoruje realne doświadczenia kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej. Dla wielu z nich ciąża będąca skutkiem gwałtu to nie tylko fizyczne obciążenie, ale przede wszystkim olbrzymie cierpienie psychiczne. Wymaganie od nich, by donosiły ciążę i wychowywały dziecko z takiego aktu, jest – zdaniem wielu ekspertów – formą dalszego znęcania się psychicznego i pozbawienia ich podmiotowości.
Organizacje psychologiczne, psychiatrzy i terapeuci wielokrotnie podkreślają, że takie sytuacje mogą prowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych – od depresji, przez zespół stresu pourazowego (PTSD), aż po próby samobójcze. Dlatego dostęp do aborcji w takich przypadkach uznawany jest w wielu krajach nie tylko za standard medyczny, ale także za formę ochrony praw człowieka.
Społeczny sprzeciw i protesty
Po wypowiedzi posła Konfederacji, w kilku miastach Polski zorganizowano spontaniczne protesty. Kobiety wychodziły na ulice z transparentami: „Moje ciało, mój wybór”, „Nie jesteśmy inkubatorami”, „Ofiary, nie przestępcy”. Demonstracje odbyły się m.in. w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Poznaniu. Do protestujących dołączyli także mężczyźni – partnerzy, bracia, ojcowie – którzy nie zgadzają się na tak radykalne podejście do kwestii aborcji.
Wśród protestujących była także Katarzyna – 29-letnia kobieta, która w wieku 18 lat została zgwałcona przez znajomego rodziny. Jej historia była jedną z wielu, które zostały nagłośnione w mediach. – „Kiedy usłyszałam słowa posła, zadrżałam. Czułam się tak, jakby ktoś próbował zbagatelizować moją traumę i zmusić mnie do ponownego przeżywania tego wszystkiego. To było okrutne” – mówiła w rozmowie z dziennikarzami.
Głos ekspertów
W sprawie wypowiedzieli się także specjaliści z zakresu prawa, bioetyki i medycyny. Dr hab. Joanna Staręga-Piasek, ekspertka w dziedzinie bioetyki, zwróciła uwagę, że w systemie prawnym i etycznym ważne jest zachowanie równowagi pomiędzy wartością życia dziecka a autonomią i dobrostanem psychicznym kobiety.
– „Nie możemy abstrahować od sytuacji kobiety. Przymuszanie jej do noszenia ciąży będącej skutkiem gwałtu to forma przemocy instytucjonalnej” – powiedziała w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.
Z kolei prof. Tomasz Konopka, psychiatra i wykładowca akademicki, zaznaczył, że trauma po gwałcie często wiąże się z trwałymi zmianami w psychice kobiety. – „Dodawanie do tego przymusu porodu może prowadzić do eskalacji cierpienia, z którym wiele kobiet nie jest w stanie sobie poradzić”.
Reakcje polityczne
Opozycja nie pozostała obojętna na kontrowersyjną wypowiedź. Posłanki Lewicy i Koalicji Obywatelskiej zapowiedziały złożenie interpelacji oraz wniosków o odwołanie posła z funkcji w komisjach sejmowych, jeśli takowe pełni. – „To, co usłyszeliśmy, jest skandaliczne. W Polsce musimy przywrócić elementarne standardy empatii i człowieczeństwa w polityce” – mówiła jedna z posłanek KO.
Premier nie skomentował wprost wypowiedzi posła Konfederacji, jednak w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że „wszelkie głosy w debacie powinny być wyrażane z szacunkiem dla ludzkiej godności”. Słowa te jednak nie uspokoiły opinii publicznej, a wręcz zostały odebrane jako unikanie odpowiedzialności.
Kościół i środowiska religijne
Niektórzy duchowni wypowiedzieli się w obronie posła, twierdząc, że broni on „wartości chrześcijańskich i świętości życia”. Inni jednak przyznali, że należy unikać języka, który może ranić ofiary. – „Kościół nie może być głuchy na cierpienie. Każdy przypadek wymaga indywidualnego podejścia i zrozumienia” – mówił jeden z biskupów w homilii niedzielnej.
Podsumowanie i refleksja
Cała sprawa pokazała, jak głęboko podzielone jest polskie społeczeństwo w kwestii aborcji i praw kobiet. Dla wielu wypowiedź posła była nie tylko nieakceptowalna, ale też niebezpieczna – mogąca pogłębić traumę i stygmatyzację. Dla innych – wyrazem niezłomnego przywiązania do zasad moralnych.
Niezależnie od poglądów, warto jednak zadać sobie pytanie: czy państwo, które zmusza ofiary gwałtu do rodzenia dzieci z tego aktu, naprawdę chroni życie, czy też tylko narzuca ideologiczną wizję świata kosztem ludzkiego cierpienia?