Politics

Prezydent nie pojawi się na konferencji o odbudowie Ukrainy. “Nie został zaproszony”

— Premier Tusk i prezydent Zełenski zapraszali wspólnie partnerów — poinformował prezydencki minister Marcin Przydacz w sprawie Konferencji Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Wskazał jednak, że Karol Nawrocki takiego zaproszenia nie dostał. Mocno odniósł się też do samego wydarzenia.

Na 25 i 26 czerwca w Trójmieście została zaplanowana Konferencja Odbudowy Ukrainy (Ukraine Recovery Conference 2026), współorganizowana przez Polskę i Ukrainę. To forum międzynarodowe poświęcone odbudowie tego kraju, inwestycjom i wsparciu gospodarczemu. Główne tematy to energetyka, infrastruktura krytyczna, logistyka oraz — z polskiej inicjatywy — bezpieczeństwo i obronność. Współgospodarzem wydarzenia ma być Wołodymyr Zełenski.

Przydacz: Nawrocki nie został zaproszony na konferencję o Ukrainie
O wydarzenie pytany był przez dziennikarzy prezydencki szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. — Organizatorem tego wydarzenia jest rząd RP, a więc premier Donald Tusk i podlegli mu ministrowie. Z tego, co się zorientowałem od partnerów zagranicznych, to premier Tusk i prezydent Zełenski w jednym dokumencie zapraszali wspólnie partnerów zagranicznych. Widziałem takie zaproszenia — wskazał Przydacz.

— Prezydent nie został zaproszony, więc nie wybiera się na imprezę, na którą nie został zaproszony przez pana premiera Tuska. Nie wybiera się też żaden z podległych mu urzędników. To inicjatywa w pełni rządowa — dodał.
Czytaj także: Człowiek Zełenskiego zabrał głos. Chodzi o wizytę prezydenta Ukrainy w Polsce
Prezydencki minister odniósł się krytycznie do samego wydarzenia. — Jak pamiętam z wcześniejszych edycji tej konferencji, to dotychczas koncentrowała się na zbieraniu pieniędzy. Mimo że nazywa się o odbudowie, to dużo mniej było o przyszłości, o podpisywanych kontraktach, a dużo bardziej była mowa o zbieraniu pieniędzy dla Ukrainy. Mam nadzieję, że Donald Tusk tym razem skoncentruje się na interesie Rzeczypospolitej, a nie tylko na zbieraniu pieniędzy dla Wołodymyra Zełenskiego — stwierdził.

Człowiek Nawrockiego uderza w Zełenskiego. Mówi o korupcji
Mówił też o skandalach korupcyjnych w Ukrainie. — Widać, że wokół prezydenta Zełenskiego, pytanie, czy za wiedzą, czy bez wiedzy, zgromadziła się ogromna grupa ludzi, którzy kradli pieniądze, także te zbierane na świecie na walkę z Rosją — ocenił.
— Prezydent Zełenski szuka metody, jak odwrócić uwagę od swoich problemów korupcyjnych. Coraz szerzej mówi się na świecie, jak dużo pieniędzy zostało ukradzionych przez Ukraińców związanych z ekipą Zełenskiego. Wiec tym bardziej próbuje się odwracać uwagę, wywołując także spory, także natury historycznej, obrażając Polaków. Myślę, że atmosfera najbliższych dni, także tej konferencji będzie z tej perspektywy dosyć trudna — dodał.

Czytaj także: Zełenski wciąż nie podjął decyzji. Zwrócili uwagę na rząd Tuska
Przydacz stwierdził, że życzył sobie, “żeby kiedyś także rozmawiano o odbudowie Ukrainy”. — Do tej pory o tym nie rozmawiano. Pamiętam taki czas, dwa lata temu, że jak Polacy chcieli rozmawiać o odbudowie Ukrainy po tym wszystkim, co zrobili dla Ukrainy, to Ukraina proponował obwód doniecki, który jest pod okupacją rosyjską. Widać, że niepoważnie do tego podchodzą — stwierdził.
“Próba zarzucania prorosyjskości jest bezczelnością”

Prezydencki minister odniósł się też do oskarżeń w stronę Karola Nawrockiego o prorosyjskość.
— Dzisiejsze komentarze ze strony najwyższych przedstawicieli władz Ukrainy są wyrazem daleko idącej niewdzięczności dla Polski i Polaków — ocenił. — Jeżeli wydaje się stronie ukraińskiej, że zamkną usta Polakom, zarzucając im rzekomą prorosyjskość, to są w błędzie. My wielokrotnie udowadnialiśmy, jaką politykę prowadzimy, nakierowaną na polskie bezpieczeństwo, ale także na wsparcie Ukrainy. Próba zarzucania prorosyjskości jest bezczelnością — dodał.

“Bezczelnością” Przydacz nazwał też “próbę zarzucania prorosyjskości Andrzejowi Dudzie”. — Na to Zełenski sobie pozwolił swego czasu na forum ONZ — stwierdził prezydencki minister. — Myślę, że wielu Polaków już wtedy zrozumiało, że mamy do czynienia z cyniczną grą, a nie próbą budowania daleko idącego sojuszu, czy relacji między Polską a Ukrainą. Jeśli ktoś chce być częścią Zjednoczonej Europy, to ja na miejscu ukraińskich polityków bym zabiegał o przychylność Polaków, a nie ich obrażał — podkreślił.

Marcin Przydacz o odwołanym spotkaniu Nawrockiego z Zełenskim
Wcześniej Marcin Przydacz przekazał dziennikarzom, że przez ostatnie tygodnie trwały intensywne kontakty dyplomatyczne między Polską a Ukrainą. Negocjacje miały dotyczyć sporu wokół nazewnictwa związanego z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armią (OUN-UPA). Według prezydenckiego ministra partnerzy z Kijowa nie chcieli zmienić stanowiska w tej kwestii.
— Niestety ze strony ukraińskiej nie było żadnej gotowości do zmiany tego podejścia w sprawie nazewnictwa OUN-UPA, a jednocześnie była gra na czas, było cały czas zwlekanie i ciągła zmiana decyzji — przekazał Marcin Przydacz.

Prezydencki minister zaznaczył też, że prawdą jest, iż efektem jego rozmów z szefem Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanowem, który był w Warszawie 6 czerwca, była kwestia rozmowy telefonicznej Zełenskiego z Nawrockim. — Ale z tej rozmowy prezydent Zełenski się wycofał, nie chciał rozmawiać telefonicznie — powiedział szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Później pojawił się pomysł osobistego spotkania w stolicy Polski. Jak relacjonował prezydencki minister, obie strony uzgodniły zarówno termin, jak i godzinę wizyty, która miała dotyczyć spornych zagadnień. Ten plan jednak również upadł.

— Następnie strona ukraińska zaproponowała wizytę, ustaliliśmy konkretną datę i konkretną godzinę takiego spotkania w Warszawie po to, aby porozmawiać o tej sprawie. I z tej daty, i z tej wizyty również strona ukraińska się wycofała, proponując odległą, kolejną datę w przyszłości — powiedział Marcin Przydacz.
Dodał, że “w związku z tym uznać należy, że strona ukraińska nie była zainteresowana realną dyskusją z polskim prezydentem” Polski.

Leave a Reply