
Te podatki i opłaty pójdą w górę. Rząd przyjął budżet na 2026 rok
Rząd oficjalnie przyjął projekt budżetu państwa na 2026 rok, a wraz z nim – pakiet zmian podatkowych i opłat, które wprost dotkną miliony obywateli. Choć premier i ministrowie zapewniają, że fundamentem przyszłorocznych finansów ma być „stabilność i rozwój”, to wśród ekspertów i zwykłych podatników słychać przede wszystkim obawy. Nowe stawki i podwyżki obejmą zarówno podatki bezpośrednie, jak i szereg opłat lokalnych oraz parafiskalnych, które znacząco obciążą domowe budżety.
Wzrost podatku VAT na wybrane towary
Jednym z najbardziej komentowanych punktów budżetu jest decyzja o częściowym powrocie do wyższych stawek podatku VAT na niektóre grupy produktów. Obniżki, które wprowadzono w czasie kryzysu energetycznego i inflacyjnego, przestaną obowiązywać. Oznacza to, że m.in. energia elektryczna, gaz, a także część artykułów spożywczych – w tym pieczywo i nabiał – ponownie zostaną objęte podstawową stawką 23%.
Rząd tłumaczy ten krok koniecznością „urealnienia dochodów państwa” oraz dostosowania systemu podatkowego do wymogów unijnych. Minister finansów przekonuje, że „Polska nie może sobie pozwolić na utrzymywanie czasowych obniżek w nieskończoność, bo to osłabia budżet i ogranicza możliwości inwestycyjne państwa”.
Akcyza w górę – paliwa, alkohol i papierosy
Kolejną dużą zmianą jest podwyżka akcyzy. Od stycznia 2026 roku wzrosną ceny benzyny, oleju napędowego oraz LPG. Według wyliczeń resortu finansów litr benzyny może być droższy nawet o 20–25 groszy. Rząd argumentuje, że to element dostosowania do polityki klimatycznej UE oraz konieczność dalszego finansowania transformacji energetycznej.
Podrożeje również alkohol i wyroby tytoniowe. Akcyza na piwo i mocniejsze trunki wzrośnie o 10%, a na papierosy i e-papierosy – o około 15%. To posunięcie rząd określa jako „prozdrowotne”, ale przeciwnicy twierdzą, że chodzi przede wszystkim o dodatkowe miliardy złotych dla budżetu.
Nowe opłaty lokalne i środowiskowe
Projekt budżetu przewiduje również zmiany w systemie opłat lokalnych. Samorządy zyskają większą swobodę w podnoszeniu opłat za wywóz śmieci, parkowanie w centrach miast czy korzystanie z komunikacji miejskiej. Według szacunków Ministerstwa Rozwoju, w największych aglomeracjach miesięczny koszt utrzymania gospodarstwa domowego może wzrosnąć o 100–150 zł.
Nowością będzie też rozszerzenie opłaty środowiskowej. Do tej pory dotyczyła ona głównie plastikowych toreb jednorazowych, teraz obejmie również jednorazowe opakowania plastikowe i styropianowe w gastronomii. Minister klimatu przekonuje, że to konieczny krok, aby zmniejszyć ilość odpadów i spełnić wymogi unijnej dyrektywy SUP.
Składki i paraopłaty – większe obciążenia dla przedsiębiorców
Przedsiębiorcy będą musieli zmierzyć się z kolejnymi obciążeniami. Rząd zapowiedział podniesienie minimalnych składek na ZUS oraz wprowadzenie nowej opłaty solidarnościowej, która ma dotyczyć firm zatrudniających powyżej 50 pracowników. Jej celem jest wsparcie Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, który boryka się z coraz większym deficytem.
Wzrośnie również składka zdrowotna dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Zamiast ryczałtowej stawki, przedsiębiorcy zapłacą procent od dochodu – podobnie jak w przypadku pracowników etatowych. Zdaniem rządu to rozwiązanie „bardziej sprawiedliwe”, ale organizacje zrzeszające mały i średni biznes alarmują, że może to doprowadzić do fali zamknięć małych firm.
Reakcje społeczne i polityczne
Przyjęcie budżetu wywołało lawinę komentarzy. Opozycja ostro skrytykowała decyzje rządu, nazywając je „rekordowym skokiem na kieszenie obywateli”. Według liderów największych partii opozycyjnych, władza przerzuca koszty swojej polityki na zwykłych ludzi, zamiast szukać oszczędności w administracji państwowej i spółkach Skarbu Państwa.
Związkowcy zapowiadają protesty, zwłaszcza w sektorze transportowym i handlu. „Podwyżka akcyzy na paliwa to cios dla kierowców zawodowych, a w efekcie także dla wszystkich konsumentów, bo ceny transportu pójdą w górę” – ostrzegają przedstawiciele związków przewoźników.
Rząd jednak pozostaje nieugięty. Premier podkreślił podczas konferencji prasowej, że budżet 2026 roku jest „najbardziej odpowiedzialnym i realistycznym planem finansowym od lat”. Dodał, że przewiduje on rekordowe nakłady na ochronę zdrowia, edukację i obronność, a bez dodatkowych dochodów podatkowych byłoby to niemożliwe.
Eksperci: bilans zysków i strat
Ekonomiści podzieleni są w ocenach. Część z nich wskazuje, że podwyżki podatków i opłat są nieuniknione w obliczu rosnącego długu publicznego i kosztów wojny w Ukrainie, które pośrednio obciążają również polski budżet. Inni jednak ostrzegają, że wzrost obciążeń fiskalnych może zdusić konsumpcję i inwestycje, a w konsekwencji spowolnić rozwój gospodarki.
„To budżet nastawiony na łatanie dziur, a nie na długofalowy rozwój. Podwyżki VAT i akcyzy odbiją się na inflacji, która znowu może zacząć rosnąć” – ocenia dr Marta Kwiatkowska, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego.
Co dalej?
Projekt budżetu trafi teraz do Sejmu, gdzie rozpocznie się jego szczegółowe procedowanie. Opozycja już zapowiedziała zgłoszenie poprawek, jednak większość parlamentarna rządu pozwala sądzić, że dokument zostanie przyjęty w obecnym kształcie. Następnie zajmie się nim Senat, a ostateczny podpis będzie należał do prezydenta.
Obywatele jednak już teraz przygotowują się na trudniejsze czasy. W internecie coraz częściej pojawiają się poradniki, jak oszczędzać na rachunkach, paliwie czy zakupach spożywczych. Nie brakuje też głosów, że rosnące obciążenia fiskalne mogą skłonić część Polaków do emigracji zarobkowej.
Przyjęty przez rząd budżet na 2026 rok jest dokumentem, który wywołuje ogromne emocje. Dla jednych to konieczny krok w stronę stabilizacji finansów państwa, dla innych – dowód na to, że rządzący sięgają coraz głębiej do portfeli obywateli. Niezależnie od ocen, jedno jest pewne: od stycznia przyszłego roku życie w Polsce stanie droższe.
—